O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 3 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

poniedziałek, 1 listopada 2010

W moim domu pachnie żulem.

Jest tylko jedna lepsza rzecz od orgazmu – TIRAMISU! Nie ważne, że najmniejsza nawet porcja ma z 1000 kcal, nie ważne, że serek mascarpone do najtańszych nie należy. Chcecie sobie zrobić dobrze? A czasem trzeba. Zróbcie więc sobie tiramisu.

Nie wiem, czy tradycja nakazuje również w to obecnie trwajace święto pichcić jakieś wymyślne potrawy. Mnie pod tym jednak pretekstem wzięło na zrobienie tiramisu. Bywało, że robiłam tiramisu na biszkopcikach w kieliszkach (ładnie wygląda jak goście przyjdą), lecz jednak nie warto się bawić w jakieś takie porcyjki, które znikają w zawrotnym tempie, pozostawiając po sobie żal i uczucie niespełnienia. Oto przepis na błyskawiczne, obłędnie rozkoszne tiramisu, którego jest tak dużo, że nie zdołacie zjeść go na jedno posiedzenie.
Potrzebne są:

-Biszkopt do torta (trzy częściowy)
-2 serki mascarpone
-śmietana do ubicia 30% -300 ml
-3 czubate łyżki cudkru pudru
-kakao do posypania
-szklanka kawy z alkoholem (wg gustu ilość tego alkoholu)- brandy/rum, w ostatecznosci „wódeczność” lub nawet dla desperatów, czysty spirytus.

Ubijam śmietanę, dodaję serki, cukier puder, mieszam, przekładam pomoczonymi w kawie i alkoholu biszkoptami. Na wierzch sypię kakao. I mam torta tiramisu, którego wraz z Chłopem niszczymy w ciągu 2 dni (do syta). Banalnie prosta rzecz, a dostarcza wrażeń, wzruszeń, raz się nawet popłakałam z rozkoszy.


Październik był w moim domu niezwykle pracowity. Obrodziły nam owoce, a my się uparliśmy, aby niczego nie zmarnować. Oddaliśmy 2,5 tony (słownie dwie i pół tony-masakra!) jabłek do skupu, a i tak wiele pozostało. Obrodził też winogron, od którego na co dzień wymaga się nie owoców, a cienia przed domem. Po zrobieniu kilkudziesięciu (!!!) słoików soków na zimę i tak sporo pozostało. I zrodził się w naszej głowie pomysł przerobienia nadwyżek na wino.W jednym baniaczku stoi winko z soku jabłkowego, w drugim z winogron (całych, gniecionych, straszą nas znawcy, że będzie niedobre, bo ma pestki). Trzeci baniaczek zawiera soki mieszane-jabłkowy plus winogronowy (tym razem bez pestek).
Riannon robi wino

Wchodząc ostatnio do domu z podwórka zaczęłam odczuwać niepokojący mnie, niezwykle znajomy aromacik, nazwijmy go „żulowy”. Zaczęłam się nawet rozglądać po kątach, czy nie zalągł mi się gdzieś jakiś Picek, stary Mamun czy inny Dziad. Otóż, nie! Wszystkiemu są winne (winne to bardzo dobre tu słowo) nasze nowe zwierzątka hodowlane. Otóż drożdże winne, w zamian za możliwość posiłku opartego na sokach i cukrze, srają dla nas alkoholem. Nasi mali przyjaciele, w idealnych warunkach, jakie my-widać świetni hodowcy- zapewniliśmy im w baniaczku, tak wzburzyły zacier, iż zaczął się on wylewać rurką. Cieknie na butlę, cieknie na podłogę. I teraz w moim domu, zazwyczaj pachnącym drewnem, kawą i sandałowym kadzidłem, pachnie żulem!

Grupa figuralna :-)
Stan po opanowaniu sytuacji.
Trzeci baniaczek siedzi w spiżarce przy kominie. 

24 komentarze:

  1. och!och!ja w Pl robilam rozne nalewki i zapach znam doskonale :))))
    a do tiramisu dodaje tez kawe-ma wyborny smak :)
    ej, ochoty mi narobilas, bo ja straszny lasuch jestem!tiramisssu chceeee!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tiramisu jak tiramisu. Można przeżyć bez. Ale tym winem to mi narobiłaś smaka! Ach! U nas pierwsze jabłka za 2 - 3 lata najwcześniej będą...

    OdpowiedzUsuń
  3. to jeszcze raz ja- mówiłam ,żem łasuch he, he!na zdjęcie przyszłam popatrzeć :))))
    __________________
    mógłby mi ktoś zdradzić ile w Pl kosztuje serek mascarpone- z ciekawości pytam, bo często słyszę opinie, że on drogi???

    aaa- bez tiramisu raz do roku przynajmniej przeżyć się nie da ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wina, wina, wina dajcie!!!
    ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czaroffnico! He, he... gdyby żule pachniały nalewkami, albo chociaż czystym etanolem, to poszłabym za nimi na koniec świata :-) Jedno lub dwudniowy zacier śmierdzi nieświeżym oddechem żula, który trawi wczorajszego kiepskiego jabola. W końcu moje wino, to też jabol :-) Mam tylko nadzieję, że lepszego sortu.
    Tiramisu bez kawy nie istnieje. Byłoby to jedynie ciastko z kremem. Kawa z alkoholem magicznie zamienia ciastko w boską ambrozję :-)

    Mascarpone kosztuje w zależności od firmy (i zapewne jakości) od 5 zł w górę za opakowanie 250 gr. Mało komu w tym kraju się przelewa, więc tacy jak ja, obracający każdą złotówkę przed jej wydaniem, uznają to za wysoką cenę. Ale jak szaleć, to szaleć na całego ;-)
    Ja szaleję mniej więcej średnio raz na kwartał. Następne tiramisu w Boże Narodzenie.

    Jacku! Ja pokosztowałam i uważam, że moje życie, gdy nie znałam smaku tiramisu, było niepełne. To jak odkrycie św. Graala ;-) Polecam Ci serdecznie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. asjah-ja daję za jakieś pół roku, a może i później. Pomysł na wino "Tuskule Nouveau" zaniechaliśmy powąchawszy ulewający się zacier :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem jak smakuje tiramisu, Nawet własnej roboty, tj. oczywiście - roboty
    Lepszej Połowy - o niebo lepsze od każdego "kupnego". Ale mój apetyt na słodycze (a jestem pod tym względem łasuchem) zaspokaja byle co. Nawet pączek za 80 groszy. Za to apetytu na cydr nic jeszcze zaspokoić nie zdołało... Ghrrrrr..!

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaa! Narobiłaś mi apetytu!!!Ale w kącie mam naleweczkę z czarnej porzeczki, więc się podratuję kieliszkiem ;-)))Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że w grudniu jak przyjedziemy nie uschniemy z pragnienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak najbardziej winogron z pestkami, wtedy winko jest lepsze i mocniejsze, wiem bo mam praktykę ;))))))) aaa, od dwóch dni jem tiramisu, mam dość;)))) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A widzisz Jacku. Może cała tajemnica tkwi w tym, że ja nie cierpię słodyczy. A za tiramisu w ogień skoczę piekielny.

    Zawrócony- jak to masz dość?! Jak można mieć dość tiramisu? Ja jem od dwóch dni i z niepokojem spoglądam, że na jutro został tylko mały kawałek na spółę z Chłopem. Jutro jestem w Lubaniu, więc uważaj, wpadnę i Ci ukradnę! :-)

    Kontrolerko- no to na zdrówko :-) Ja coś dziś nie piję, choć reńskie winko się chłodzi. Chyba ten zapaszek żula odebrał mi ochotę :-)

    Halyna! (za horyzontem) Ale jak mi zarzygasz tym Tuskule Nouveau porcelanowego mumina, to ja Ci pokażę!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli ktoś nie wiedział tak jak Halyna co to PORCELANOWY MUMIN , to wyjaśniam:
    "Porcelanowy mumin= kibel"
    :-)
    Ps
    Myślałam, że razem sie napijemy i winę za obrzyganie mumina podzielimy na dwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ ja uwielbiam tiramisu! I domowe nalewki też uwielbiam, więc może podzielisz się jakimś przepisem?:-)
    Co do pestek, to też słyszałam od znawców, że nalewki od nich gorzknieją.
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Narobiłaś mi smaku na tiramisu, a jeszcze wino... żulowo przeminie.. ech, to ja sobie dzisiaj dla równowagi zrobię naleweczkę imbirową :P bo u mnie nic nie rośnie :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Bożesz, a ja na "wiecznej diecie" :), a tu takie smakowitości.
    Nigdy jeszcze nie robiłam tiramisu, ale po tym co tutaj przeczytałam to widzę, że warto !!!
    Bo zakalec nie jest brany pod uwagę, ani przypalenie w piekarniku. A to moje mocne strony w pieczeniu.
    Takie szybkie a smaczne desery to lubię.
    A domowe nalewki uwielbiam, może podzielita się dziewczyny sprawdzonymi (smakowo) przepisami.
    Zapach żulowy przeminie a winko zostanie.
    Podrawiam
    Myslałam, że "porcelanowy mumin" to jakiś super wypasiony krasnal ogrodowy :) :), a to insze cudo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Halynko- dziękuję za pomoc w tłumaczeniu z tuskulańskiego na polski :-)

    Lotnico- na razie do nalewek nie dotarłam. Teraz na tapecie mamy winko. Być może zimą, lub w następnym sezonie będziemy robić nalewki. Są takie plany. Na pewno będę się chwalić i przepisy podam (w literaturę na ten temat jestem zaopatrzona- również są to przepisy starodawne).

    Margo-uwielbiam imbir, nalewki imbirowej jeszcze nie próbowałam. Poprawię się :-)

    Mirka- ja też jestem na wiecznej diecie, ale czasem trzeba. Po prostu, jak mamy tiramisu, rezygnuję z obiadu. Na kolację sałatka i jakoś bilans wychodzi w miarę na zero. Chociaż to się okaże po zimie. Najwyżej wspólnie będziemy się wszystkie pozbywać tych kilogramów :-)
    Aaaa... krasnal ogrodowy :-) Jeśli kiedykolwiek postawię sobie coś takiego w ogrodzie, to znak, że czas umierać :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. znajomi w akademiku uskuteczniali wyrób piwa imbirowego... ładnie się wkomponowało w ścianę oraz sufit:) teraz wino z mniszka lekarskiego sobie leżakuje. pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Riannon, ja sama nie wiem dlaczego pierwsza ma myśl poszybowała ku krasnalom :)
    sama ich nie znoszę i mą siostrunie straszę, że jej takiego kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lelevina- witaj w klubie miłośników wina z mniszka! Mało znam osób, które próbowało tego specjału. A co niektórzy się podśmiewają, że to wino dla królików :-) Obiecałam sobie, że wiosną zrobię. Wino z mniszka, produkcji rodzinnej, było jedynym legalnym trunkiem alkoholowym, jaki pozwalano mi pić w nieletnim wieku. Bo leczniczo działa :-) Mam więc do niego szczególny sentyment :-)))
    Też kiedyś przeżyłam wybuch butelki z piwem. Było nie pasteryzowane, a ja sobie odłożyłam na szafie i zapomniałam troszkę o nim. Podgrzało się od lampy. Co się wtedy działo... a jak pokój wyglądał... :-)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam to winko z mniszka, które miałam okazje u Ciebie pić jeszcze za studenckich czasów :) MNIAM :)
    A smaka na to tiramisu mi narobiłaś... oj muszę biec jutro po produkty do niego !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam z radością. Będę wracać...

    OdpowiedzUsuń
  22. maroccanmint- witam Cię w mojej strefie i serdecznie zapraszam przy następnej okazji :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przybiegłam i ja do Ciebie:),u Ciebie panuje sielski nastrój,na taki deserek nawet ja nabrałam ochoty,niewazne ile ma kalorii:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń