O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 3 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

piątek, 12 listopada 2010

Sweet dreams.

No i zaczęło się. Kampania samorządowa ruszyła pełną parą. Pierwszy raz mam okazję przyglądać się jej z bliska. I nie podoba mi się ten widok.
Metody, jakimi tu na wsi posługują się obecnie siedzące na stołkach osoby, przypominają złośliwości dzieci z piaskownicy. Tu nie walczy się na argumenty, ale na zrywanie plakatów, szykany i niestety, co najbardziej boli, na kołowanie prostych ludzi.
Włodarze założyli sobie, że w małych wsiach mieszkają prości, głupi ludzie, którzy uwierzą, gdyż nie potrafią zweryfikować, w każdy wciśnięty im kit. Kilka takich „kitów” zamierzam omówić z obecnie nam panującym burmistrzem na zbliżającym się zebraniu i uświadomić mu, że wieś, ludzie, ich potrzeby mocno się zmieniły na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. A jeśli ktoś tego nie rozumie, powinien się zamknąć w domu i zestarzeć.

Jeden z moich ulubionych utworów dedykuję tym wszystkim, którzy, aby osiągnąć zamierzony cel i zrealizować marzenia, muszą przedzierać się przez rynsztok i ujeżdżać grube świnie w każdym metaforycznym (a może i dosłownym) znaczeniu tego słowa.
Mam tylko nadzieję, że po upływie nadchodzącego tygodnia, nie popadnę w podobny obłęd.

10 komentarzy:

  1. Widzę, że polityka jest taka sama i to i na wsi i w dużych miastach. Wystarczy spojrzeć na nasze elity ... niemal te same metody....
    Życzę wytrwałości i dużo cierpliwości , a i powiedzieć to i owo obecnym władzom nie zaszkodzi :) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. To co na samym szczycie polityki ma odbicie na każdym kolejnym szczeblu władzy
    Życzę duuużo cierpliwości, bardzo grubej skóry oraz twardego tyłka. No i trzymam kciukasy :) Do 21 już bliżej jak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny Manson:))) Nie daj się Riannon, trzymam kciuki:)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nas też mają za głupków a poziom tak samo żenujący.
    Życzę mimo wszystko...
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam za Was kciuki.Wszystkie!!!Ściskam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo za wsparcie psychiczne, bardzo mi się przyda. Chłop sobie radzi-w końcu to jego projekt, ja przeżywam jak głupia każde złe spojrzenie i przytyk.

    OdpowiedzUsuń
  7. W polityce trza mieć twardą dupę, nie ma tu miejsca dla wrażliwców ;-)
    Nie zazdroszczę Ci tej atmosferki, ale mam nadzieję, że sobie poradzisz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, wiem. Dlatego ja się w takie rzeczy nie bawię. Bawi się Chłop, a ja siłą rzeczy, chcąc czy nie, muszę w tym tkwić.
    Z nadwrażliwości też trzeba się kiedyś wyleczyć. Nie można całe życie tkwić pod kloszem i udawać, że się kocha cały świat, a wszyscy kochają nas. Przychodzi taki czas, kiedy trzeba zacząć upominać się o swoje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Riannon, masz świętą rację, nie da się uszczęśliwić całego świata i nawet małego własnego otoczenia..
    A z nadwrażliwości też nie da się wyleczyć :)
    Ja próbuję sobie różne rzeczy nieraz wmówić,że mam zrobić tak i tak- bo i tak ktoś mnie oszuka, ale i tak potem postępuje zgodnie ze swym sumieniem i jestem oczywiście oszukana.
    Przejmuję się każdym słowem, każdą głupią miną.
    Wszystko biorę sobie do serca.
    Dobrze, że przynajmniej mój mąż patrzy trzeżwo na życie i ludzi.
    Tak więc doskonale rozumiem Twój stan ducha i bardzo mocno trzymam kciuki, by niewiele "politycznego brudu" dotknęło Twą osobę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. A nie, to ja się nie daję oszukiwać. Tu jestem czujna i niepodatna na manipulację. Ku utrapieniu mojej rodziny, która zawsze "wie", co dla mnie najlepsze, zawsze robię tak, jak sama chcę i nie wchodzę w układy. Na kompromisy idę tylko z własnym chłopem.
    Dlatego startujemy sami, nie podpięci pod żaden komitet wyborczy. Co też jest niezłym tu wyczynem. Wszyscy nam gratulują, przede wszystkim odwagi i to mnie trochę niepokoi. Może my czegoś nie wiemy o zwyczajach tej społeczności? Czego mamy się bać? To pewnie okaże się po wyborach.

    OdpowiedzUsuń