O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 3 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

niedziela, 21 października 2012

Studentka, czy laleczka?


Od pewnego czasu Chłop chodzi jakiś taki naburmuszony. Coś pod nosem zamarudzi, burknie, fuknie.
-Co się stało?- pytam w końcu wprost. -Co masz taką skwaszoną minę?.
-Bo dawno nic nie napisałaś o Chłopie.
No, masz ci los! Lansu mu się zachciało! :-)

We wtorek rano otrzymałam informację z dziekanatu Wydziału Nauk Historyczno-Pedagogicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, że wraz z początkiem listopada rozpoczynam podyplomowe studia na kierunku Zarządzanie Dziedzictwem Kultury Materialnej w systemie zaocznym. Wprawdzie termin kultura materialna zalatuje nieco marksizmem, wszak nie da się oddzielić się jej od kultury duchowej, to i tak ucieszyłam się, jak dziecko na widok cukierka. W tym roku mocno nastawiłam się na edukację i byłoby mi przykro, gdyby z powodu małej frekwencji studia te nie ruszyły. Jest to jedna z zapowiadanych w poprzednim wpisie, zmian w moim życiu.

Równie mocno, jak ja ucieszył się Chłop. Mam nadzieję, że nie dlatego, iż będzie miał w co drugi, w dodatku przedłużony weekend,  święty i niczym nie zmącony spokój ode mnie. Chodzi teraz po wsi, dzwoni po rodzinie i chwali się, że będzie miał żonę studentkę.

-A wiesz, jak teraz wzrośnie mój status, kiedy mam żonę studentkę?- cieszy się Chłop.
-Hola hola...- postanawiam nieco przytemperować tę radość.- A wiesz, że żona studentka, to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim obowiązek?
-Jaki obowiązek?- zastanawia się Chłop.
-Będziesz teraz musiał postarać się, żeby utrzymać taką żonę-studentkę. Na początek potrzebuję wyprawki.
-Jakiej wyprawki?- dziwi się Chłop. –To znaczy książki, zeszyty?
-Jakie książki, jakie zeszyty?!- mówię patrząc na Chłopa z ubolewaniem i stukam się w czoło.
-Będę musiała teraz kupić sobie... –myślę chwilę. –No, na pewno szminkę... i nowe koronki tu i ówdzie- pokazuję palcem wstrząśniętemu Chłopu, gdzie.
-Będę potrzebowała też tuszu do rzęs, który daje efekt oczu, jak u lalki.

-Laleczka? – Widzę błysk zrozumienia i rozmarzenie w oczach Chłopa, który przypomniał sobie oszałamiający efekt stosowanej dawniej przeze mnie mascary Maybelline intense XXL.
-Ale zaraz, zaraz... –Chłop powoli otrząsa się ze zdumienia. –Ja myślałem, że ty będziesz STUDIOWAĆ?!
-Nie przypominam sobie, żeby studia w jakiś sposób wykluczały dobrą zabawę :-)

Zatem obiecuję, że w tym sezonie będę się... pilnie uczyć, dobrze bawić, poszukiwać nowych inspiracji na potrzeby moich blogów, nadal kpić z otoczenia i z siebie samej oraz tropić niekompetencję urzędasów, że tak powiem- u samego źródła. Pewnie będę miała jeszcze mniej czasu, ale wiem, że dam radę.

Wybór kierunku studiów jest oczywisty i spowodowany istnieniem naszego muzeum. Chciałabym, na gruncie związanym z lokalną działalnością, wykorzystać wszystkie możliwości, jakie daje mi stworzona przez nas placówka. Myślę, że decyzja o dalszym kształceniu się pozwoli mi lepiej i szybciej zabrać się, wprawdzie za absolutnie niedochodową, może nie zawsze wdzięczną, ale dającą mi wiele radości i satysfakcji pracę, związaną z zachowaniem resztek dziedzictwa kulturowego na tych terenach. Działalność ta powoli staje się drugim, obok golden retrieverów, sensem mojego życia.

34 komentarze:

  1. Gratulować? Czy poczekać na pierwszą sesję? :)))
    A zresztą nie odpowiadaj - gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o sesji ani przez minutę :-) Mam tyle entuzjazmu i tak świeże spojrzenie na swoją edukację, że czuję, że jeśli nie będę miała do czynienia z wyższą matematyką, zaliczę wszystko :-)

      Usuń
    2. O rety, Riannon, czy założysz nowego bloga o makijażu, yyy???? ;)

      Usuń
  2. Co za wspaniały sens życia, gratuluję Ci i trzymam kciuki. Wszak jak się za coś zabierać, to profesjonalnie, no nie? Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie z takiego założenia wyszłam :-)

      Usuń
  3. Też mnie te studia kusiły. Znaczy, podobne, w Kaliszu chyba. Ale do Wrocławia bliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierunek wydaje się dosyć niszowy. Nie słyszałam o takim w Kaliszu. Mogę prosić jakiś link?

      Usuń
    2. Mnie UAM tym spamował, bo Kalisz do nich należy. Jakoś zaczeli chyba w styczniu, że ostatnie miejsca są. I promocja. I że generalnie, to do jutra mam się decydować. Potem co kilka tygodni słali, że niby to ostatni dzwonek. Mam maile od nich. A to chyba to zresztą: http://www.staff.amu.edu.pl/~wpa/EFS/proj_C/projekt.html . Nie wiem, czy to ruszyło (brak chętnych).

      Usuń
    3. Rzeczywiście, podobne studia. Ciekawa jestem, jak z wysokością czesnego, bo nasze są w połowie dofinansowane. Też były problemy z frekwencją, ale przedłużono termin i studia ruszyły. Szczegóły tutaj:
      http://www.wnhip.uni.wroc.pl/files/studia_podyp-16.pdf

      Usuń
    4. Tu też było dofinansownie, 1350 / całość (dwa semestry). Pzdr,P

      Usuń
  4. To fajnie, że masz tak pozytywne podejście do sprawy. Mnie "uniwersytet trzeciego wieku", zresztą też we Wrocławiu, tyle że na Uniwersytecie Przyrodniczym najpierw strasznie rozczarował: bałaganem (odwykło się od charakterystycznej dla dziekanatów niezdolności do zorganizowania czegokolwiek i przyzwyczajenia do informowania w ostatnim momencie albo i wcale...) i tym, z jakim lekceważeniem kadra podchodziła do "podyplomowych" - wiadomo przecież było, że i tak wszyscy te studia ukończą i podyplomowy dyplom dostaną, byle tylko frekwencję robili.

    Ale z perspektywy lat 4 stwierdzam, że... dużo się nauczyłem! I że wciąż mi się ta wiedza przydaje - na co dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam realiów na wrocławskiej Akademii Rolniczej, ale na Uniwersytecie Wrocławskim "uniwersytet trzeciego wieku" rozpoczyna się po 60-tce i dotyczy osób bez wykształcenia akademickiego. Czyżbyś nie zorientował się, że źle Cię skierowali? :-D

      Usuń
    2. A wiiiidzisz - to dlatego czułem się cały czas takim dziadem..?

      Usuń
    3. A ja właśnie Cię ( do Boskiej Woli się zwracam) na Twoim blogu spytać chciałam, czy te podyplomowe studia dla hodowców koni coś dają? Ale skoro tutaj zacząłeś, to tu pytam.

      Usuń
  5. Gratuluję i... podziwiam ;-) Wyciśnij z tych studiów, ile się da! ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Na pewno tak zrobię :-)

      Usuń
  6. Parafrazując nieco Inkwizycję życzę Tobie, abyś dała wycisk środowisku akademickiemu, żeby studia były twórczym doświadczeniem. Wierzę, że tak będzie :)

    Pozdrawiam
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi... mam nadzieję, że na uniwerku zadymy żadnej nie zrobię :-)
      Ja też wierzę, bo nic nie dzieje się przypadkiem.

      Usuń
  7. No i mialo byc o Chlopie:)))) Riannon, swietna decyzja! A z tymi koronkami i szminkami nie przesadzaj, bo Chlop bedzie zazdrosny.
    Oj, bedzie sie dzalo. Pozdrawiam Was serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie było o Chłopie? :-) Hi hi... Troszkę pikanterii i zazdrości zawsze świetnie robi związkom :-)

      Usuń
  8. Myślę że szykuje sie nam tu regionalne Broń na urzędników, of course tych niedouczonych i niekompetentnych :-))podziwiam Cię szczerze za zapał :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;-) Rzeczywiście, chyba będę miała jeszcze lepsze argumenty w załatwianiu "trudnych spraw" :-)

      Usuń
  9. Po pierwsze gratuluję: zapału, odwagi, chęci,i zwyczajnie tego, zę zostałaś żakiem po raz kolejny:)
    Po drugie życzę Ci, aby studia okazały się proporcjonalnie intersujące i przydatne do Twojego zapału, by dały Ci nowe spojrzenie, możliwości, pomysły, kontakty, by spełniły Twoje oczekiwania.
    Po trzecie już nie mogę doczekać się pikantnych historyjek, trafnych spostrzeżeń i osądów, a wiemy, że wszędzie węszysz temat do bloga i tu świetnie rozprawiasz się z każdym tematem.

    A tak poza tym to dałaś biednemu Chłopu popalić. Ale dobrze, niech przedłużone weekendy będą lekko podszyte niepokojem, wszak wypuszcza ukoachaną Kobitkę w szeroki świat. Niech się chwali po wsiach i miastach, ale taka kolacyjka na przywitanie z winkiem i świeczuszkami to dobra rzecz, no nie?
    Buziaki dla Ciebie i Chłopa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że po 3-4 dniach poza domem nie będę wiedziała, w co ręce włożyć i brak będzie już siły na przygotowanie kolacji przy świecach :-) A, że niby Chłop ma przygotować? Niestety, faceci romantyczni są tylko w filmach :-P
      Dzięki Kochana za dobre słowo i życzenia :-) Obiecuję odwdzięczyć się jakimiś ciekawymi tematami :-)

      Usuń
    2. No, ale świecę dla ukochanej to może zapali, łoże wygrzeje....Pozdrawiam - fajny blog i ciekawie się czyta.

      Usuń
    3. Witaj Agniecha, dzięki za wizytę. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba :-)
      Gdybym zobaczyła na stole świeczkę, to bym sobie pomyślała, że mi Chłopa ktoś podmienił, albo ma coś brzydkiego na sumieniu :-) Ale, żeby nie było, Chłop robi najwspanialszą na świecie kawę :-) I tego się trzymam :-)

      Usuń
  10. Ooo, no widzisz, coś tam jednak umie! A może, jak zatęskni - 3,4 dni to krótko - musisz przedłużyć wyjazdy - to się wykaże i jego ukryte talenty kulinarne rozkwitną jak dzika roża na miedzy...:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojojoj ;) Panie Chłopie ;) Hihihi :D:D:D:D Wstydź się ;) Teraz "cała" Polska wie, że do tych romantycznych nie należysz :p Może to i dobrze, bo od nadmiaru słodyczy może zemdlić ;) ale odrobina romantyzmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła :p
    Riannon, życzymy Tobie dobrej zabawy (z niedouczonych studentów na podyplomówce), niezbyt trudnych pytań do prowadzących zajęcia (bo nie wszyscy wykładowcy są zbyt mądrzy niestety), by za szybko się nie zniechęcić ;)
    Kto na tym ucierpi? Chłop pewnie myśli teraz, że mowa o nim ;) He, he :), ale... my wszyscy, z utęsknieniem czekający na Twoje wpisy, bo od przyszłego miesiąca będzie ich na pewno zdecydowanie mniej :(
    Buziaczki od naszej trójcy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej tam zaraz, że cała Polska :-) Tu siedzą "sami swoi" :-) A Chłop ma tyle innych zalet, że te braki mu odpuszczam :-) Najwyżej ryzykuje, że ucieknę kiedyś z jakimś kucharzem :-P
      No, mam nadzieję, że stęskniona za domem i poddana innym bodźcom, podniosę jakość swojej twórczości blogowej :-)

      Usuń
  12. Riannon kiedy pierwsze zajęcia?
    Bo...obiecałam Ci kupić wyprawkę:-)
    Wiesz...tak sobie pomyślałam, że jak będziesz na te weekendy we Wrocławiu, to po zajęciach możemy sobie wyskakiwać np na piweczko, o ile nie będę tyrać do wieczora.
    Pewnie się zastanawiasz jaka to będzie wyprawka?
    ha ha

    OdpowiedzUsuń