O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 2 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

sobota, 19 stycznia 2013

Zimowe dni...

Zimowe dni, szczególnie teraz, kiedy wszystko przysypane jest sporą warstwą śniegu i dojechać do nas mogą jedynie bardzo odważni, mijają dosyć spokojnie. Monotonię i sielankę przerywają jedynie moje weekendowe wyjazdy do Wrocławia na uczelnię. Jak nie było śniegu, to można było liczyć na to, że wpadł na kawkę budujący dom nieopodal nas kolega- przyszły sąsiad, lub przybiegał do nas inny sąsiad ze swoimi filozoficznymi przemyśleniami.

Przemyślenia sąsiada Zdzisława są niezwykle inspirujące i nieodmiennie nas zaskakują. Kiedy widzę,  jak sąsiad Zdzisław truchta pospiesznie w naszą stronę, nadstawiam ucha, bo wiem, że w jego głowie zrodziła się myśl, którą musi koniecznie się z nami podzielić.

Jeszcze zanim spadły śniegi, spocony Zdzisław przytruchtał i rzekł: "Pierdolę, nie wycinam tych krzaków!”, po czym udał się w stronę domu, niewątpliwie podzielić się tą myślą z żoną. Pół godziny później, kiedy szłam na spacer z Fioną, Zdzisław pieczołowicie wycinał  krzaki z rowu. 
Oj, żona chyba nie podziela jego życiowej filozofii :-)

Dzień wcześniej, kiedy wieś przygotowywała się na doroczne wręczanie kopert księdzu, Zdzisław nie omieszkał poinformować nas: "Pierdolę, nie czekam na księdza!”, po czym ogolony i w czystym sweterku w atmosferze oczekiwania koczował pod drzwiami.

W sezonie wiosna-jesień, kiedy naszą aktywność fizyczną determinuje rozbuchana przyroda, Zdzisław przychodzi z częstotliwością raz na tydzień i rzecze: „Pierdolę, nie koszę!” Nie muszę Wam chyba mówić, że zaraz potem rozlega się warkot kosiarki spalinowej :-)

Najgłębsze jednak Zdzisław ma przemyślenia poza moimi uszami, w gronie ściśle męskim. 
Pewnego dnia, w ramach jakiejś sąsiedzkiej pomocy, robił coś z Chłopem przy instalacji elektrycznej. Chłop- zafascynowany dialogiem ze Zdzisławem- pochwalił mi się jego głębokim filozoficznym cytatem, świadczącym o posiadaniu własnego zdania, odmiennego od całej reszty ludzkości: „Ludzie kurwa pierdolą, że masa to chuj, a masa to ważna rzecz...
Takich właśnie atrakcji zostaliśmy pozbawieni, kiedy wokół zalega gruba warstwa białego puchu.


W połowie stycznia, jak to jest u nas w zwyczaju, jakkolwiek byśmy się nie przygotowali do zimy, brakuje nam drewna na opał. Chłop zaprzęga zatem Syfa, który na swoich lśniących łańcuchach zapycha w zaspach i przywozi brzózki z pól i rowów. Ja zamieniam się w dobrą i kochającą żonę i pichcę a to kurczaka z nadzianką (receptura starożytna, przekazana przez babcię) a to risotto, a to racuszki z jabłkami. Zdjęć nie będzie, bo zanim pomyślę o fotce, wszystko już jest wyżarte :-)

Z ostatniego zjazdu na uczelni wróciłam jakaś taka rozbita. Pomijając już stan psychiczny spowodowany niezmiennymi u wrocławskiej rodziny problemami ze zdrowiem, gorączkowałam, miałam dreszcze, bóle w plecach i ogólnie trudno było mi podjąć jakiekolwiek działanie. Żadnych kaszlów, smarków, bólu gardła, zatem to chyba nie szalejąca po Dolnym Śląsku świńska grypa, a normalna, regularna depresja. No, jeśli ja przez 3 dni gapię się w monitor nie mogąc wykrzesać kilku zdań to jest to stan bardzo poważny. Apetyt mi jednak dopisuje, zatem żyć będę :-)

Moje zimowe depresje mają różne odcienie i barwy. Na tę najcięższe pomaga mi jedynie odjechana twórczość Marilyn Mansona ze wszystkich jego epok, ale ta depresja jest akurat delikatna i sentymentalna. Słucham sobie wtedy smutnych nastrojowych piosenek i nie zważam na to, czy są komercyjne. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej pani, ale sądząc po liczbie wejść, robi karierę:


Ostrzeżenie: Wszelkie próby nakłonienia mnie w tym stanie ducha do posłuchania czegoś weselszego kwituję groźbą strzału w ryj :-)

Dwa dni temu (a może trzy, bo już jest po północy) Jaskier skończył 10 lat. Nie mogę sama w to uwierzyć, że zaczęliśmy jedenasty rok życia z pieskiem!

 Nawet pies ma depresję :-) Depresji nie ma jedynie Chłop. Mówi, że nie ma na to czasu, bo ktoś musi zadbać, żeby było ciepło we wszystkie nasze depresją ogarnięte dupska:-)

41 komentarzy:

  1. Lana del Rey to jest yyyyy

    Prosze sobie posluchac tego:
    http://www.youtube.com/watch?v=SIrnKcoFX0Q

    zwracamm uprzejmie uwage, ze to jest nagranie koncertowe.
    i imho wiekszosc dzisiejszych tzw. piosenkarzy moze jej lizac buty.
    i to nie jst ani optymistyczne, zani zabawne ani nic, ale jest DOBRE. A ze depresyjne, who cares....

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze to:
    http://www.youtube.com/watch?v=QZN4qLSwS5U

    tak wiem, oboje juz dawno nie zyja :(
    szkoda. Ale muzyka zostala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam ich!!! Szczególnie JJ. Ale to utwory na mój normalny stan ducha. Skoro "złapała mnie" kiczowata melodyjka, to znaczy, że nie jest ze mną dobrze :-)
      Zimą też często zagłębiam się w historię rocka i poszukuję starych nagrań. Dobra muzyka zawsze mnie wyciąga z największego nawet dołka.

      Usuń
  3. Podoba mi się podejście Chłopa do depresji, bardzo słuszne.
    Słuchaj, a gdyby tak Chłop zachwycił sie innymi teoriami Zdzisława i wcielał je w życie ze słusznż determinacją, jak rezcony sasiad, to może kuchnię letnia będziesz miała, drewna po sam dach już w październiku, a i kolacja na powracającą studentkę się zdarzy?
    Buziaki dla Jaskierka, kolejenych wielu latek w zdrówku:)Buziaczki od synka również:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie się zastanawiam, jakich żona Zdzisława używa argumentów, że jest w stanie zmusić go do podjęcia takich aktywności wbrew jego woli. Ja się przyznam, że takiej władzy nad Chłopem, ani Chłop nade mną nie ma :-) Zważywszy na fakt, że Zdzisław jest, jak większość tutaj, alkoholikiem, to może lepiej, żeby Chłop się za bardzo teoriami Zdzisława nie zachwycał :-)

      Usuń
  4. A nasze maleństwo w sensie Norman skończył 7 i też nie modę w to uwierzyć,szczególnie że jakos nie może przestać być być szczeniakiem :-) ja generalnie dogadałabym się z panem Zdzisiem, co rano mówię " Pier...... Nie idę do roboty!!" Po czym grzecznie popylam do pracowni :-))))) Moc śnieżnych strzałów z Jeleniej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sto lat dla Normana! :-)
      Dziękujemy i rewanżujemy się uściskami z Tuskulum :-)

      Usuń
  5. jak ciebie czytam to moja depresja troche spuszcza z tonu. czas leci a piesek wiaz sliczny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli mógłbym zasugerować Ci temat na kolejny post: Kurczak z nadzianką ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet jest niezły pomysł, ale nie wiem, czy na następny wpis, bo kurczaka z nadzianka pożarliśmy właśnie wczoraj i nie zrobiłam fotek :-(

      Usuń
    2. Ale Chłop nie miałby nic przeciwko powtórce. Zatem wymyśl mężulkowi zadanie obiecujac kurczaczka, a my na tym przedsięwzięciu skorzystamy:)
      Buziaki:)

      Usuń
  7. No tak, z jednej strony co drugi zazdrości Ci tego zaśnieżonego "zadupia", ale takie miejsce skłania do myślenia i to niestety nadmiernego, zwłaszcza zimą, jak nawet zaprzyjaźniony sąsiad nie zagląda. U nas też zima pełną gębą.

    A tak odnośnie zdzisiowej filozofii - może jak sobie człowiek powie "Pierdolę, nie robię", to mu się łatwiej za robotę wziąć i takie jest założenie tej filozofii ;)
    Ja tak mam.

    Jaskrowi życzę jeszcze wielu szczęśliwych lat w zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że brak słońca ma też duży wpływ na ten stan.
      A wiesz, że tak to nie myślałam o tej filozofii :-) Ja jednak mam zbyt duży dar przekonywania samej siebie. Jak powiem "pierdolę, nie robię", to na pewno nie zrobię :-(
      Zatem mam mocne postanowienie zebrania się dziś do kupy i zrobienia tego, co zaplanowałam.
      Dziękuję w imieniu pieska za życzenia i ściskam :-*

      Usuń
  8. Mnie tudzież zimą nieodmiennie dopada koleżanka depresja. Nie bardzo mam czas się w nią zagłębiać, bo jak chłopa nie ma to trzeba samej wszystko ogarnąć. Tylko wieczorami się jakoś tak rozwala po katach ( ta depresja znaczy ). W ramach walki z nią nastawiłam wino z mrożonych malin. Słucham jak pyrka i czekam na degustację:-)))
    I uściski łap od moich sierściuchów dla Jaskra:-)))
    Asia
    PS. Nam też zawsze opał pod koniec stycznia się kończy... Takie życie...
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. A mnie się jakoś jeszcze nie chce nawet z nią walczyć. Czekam, aż mnie ktoś/coś porządnie kopnie w cztery litery i zmusi do ogarnięcia się :-)
      Dziekujemy za życzenia i przesyłamy mizianki dla sierściuchów :-)

      Usuń
  9. Kochana! Za złotą myśl o masie dziękuję! Posikałam się.
    Depresji nie miewam,może jestem chora... współczuję, rozumiem jednak, że to przejściowe?
    Ściskam mocno!
    Jaskrowi sto lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złotą myśl to ja sobie nawet gdzieś zapisałam dla potomnych :-) Ale teraz, jak jest opublikowana, to niech się nią świat cieszy :-)
      Tak, to jest przejściowe. Składa się na nią nuda, brak odpowiedniej ilości słońca, być może za mało owoców w diecie. Ty po prostu nie masz czasu na nudę. U mnie (choć akurat dziś mam gości) z reguły jest to sezon turystycznie martwy.
      Bardzo dziekuję i też ściskam całą Waszą ekipę :-*

      Usuń
  10. Współczuję Chłopu. U nas, chwała Bogu, pierwszy raz od 4 lat - drewno nie to że się nie kończy, aleśmy nawet jeszcze do połowy zapasu nie dobili..!

    Inna sprawa, że całą wiosnę, lato i jesień, zamiast np. zarobić parę groszy w taki czy w inny sposób - maniakalnie rżnąłem. Młode i stare. Brzózki i sosenki. Aż się nam pod wiatą na drewno nie zmieściło i "najbardziej zapasowy zapas" jest nawet pod gołym niebem...

    Za to po sąsiedzku - prace leśne kwitną! Korzystając z grubej warstwy śniegu, jeżdżą sąsiedzi do lasu to tu, to tam - i nie wracają bez paru osik za ciągnikiem ciągnionych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem ja zazdroszczę :-)
      A ja Chłopu nie współczuję, bo próbowałam go całe lato zmotywować do robienia drewna i nawet Twoim przykładem świeciłam po oczach, a ten nic. Ale fakt, na nadziankę do kurczaków cały rok dzielnie pracował, to cóż więcej mam wymagać :-)

      Usuń
  11. Taki sąsiad to skarb;) A depresja minie jak P. Zdzisław przejdzie podzielić się nowymi filozoficznymi przemyśleniami;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne tak będzie :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  12. Zdzichy tak mają.Wiem coś o tym , bo mam 2 w rodzinie ;-)
    U nas depresja podniosła łeb, ale szybko spacyfikowaliśmy ją Jedynką ustawioną na stałe w radioodbiorniku.
    Uściski i sto lat dla Jaskra!
    Pozdrawiam gorąco w mroźny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na cholerę znajdę jakąś radę :-)
      Dzięki i też ściakamy :-)

      Usuń
  13. Podczytuję namiętnie, ale zwykle jestem zbyt leniwa, żeby napisać komentarz. Tym razem pokonam lenistwo i powiem, że prawie popłakałam się ze śmiechu, jako że mam podobnego sąsiada w moim wiejskim siedlisku. W każdym razie jak stopnieja śniegi pozdrów od nas Sąsiada Zdzisława :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, masz spory udział w tym, że dziś mi się humor poprawił :-)
      Pozdrowić nie zapomnę, ściskam mocno :-*

      Usuń
    2. Bardzo się z tego cieszę :)(Z poprawy Twojego humorku i mojego w tym udziału rzecz jasna )

      Usuń
  14. Urodzinowe buziaczki dla Jaskierka :*****

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bardzo proszę, żeby zabrać psy na długi zimowy spacer porzucać patyki, pobiegać, przewietrzyć kości i już z depresją kończyć. "Szkoda życia na pierdoły" jak mawiała moja babcia. Mocno Cię pozdrawiam uśmiech przesyłając szeroki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, spacery z psiakami są stałym elementem naszego życia :-) My nie z tych, co to jak mają dom z ogrodem, to psy poza płot nie wychodzą :-) Ale...
      Jak jest minus kilka i śnieg Jaskier swoja mową ciała rzecze: "pierdolę, nie idę!" :-) I faktycznie jest konsekwentny, bo nie idzie :) A że chłopak ma już artretyzm, to cackamy się z nim, jak z surowym jajem. Fiona ma lat niemal 11-zatem sytuacja jest identyczna. Gaja jest tak mała, że jak posypie śnieg, to jej spacery wyglądają, jak bieg z przeszkodami. Zostaje sama Mantra- zawsze radosna i chętna na wszelkie wypady.
      Wczoraj zmotywowaliśmy Jaskra na długi spacer, ale przez to ledwo do domu wróciliśmy :-(
      Niestety, staruszki wymagają specjalnej troski.

      Usuń
  16. Dbajcie więc o psiska i o siebie i nie dawać się proszę zimie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaskrowi najlepsze życzenia od psiej bandy.
    Niezły filozof z tego Zdzisia. U nas też jest taki - "pierdolę, nie robię. I chuj." I nie robi, ale ogólnie całkiem sympatyczny gość (nie pije, i żony nie ma, może więc trwać w postanowieniu).
    Moje psy do domu nie chcą, nawet te "domowe".
    A nasze drewno to się nigdy nie skończy. Mój mąż kocha drewno i zwozić, piłować i rąbać.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój mąż ma bardzo praktyczne hobby :-) Tylko pozazdrościć!
      Dziękujemy za życzenia, pozdrawiamy :-)

      Usuń
  18. na deprechę pomaga piwo, czekolada i ciepłe wyro, gdzie koniecznie trzeba wciągnąć swoją drugą połowę

    jeśli nie pomoże to trzeba pojechać do najbliższej ciastoramy i kupić chamskie jasne w cholerę, czyli najmocniejsze świetlówki o barwie światła dziennego i sobie wkręcić w miejscu gdzie najczęściej siedzisz

    do tego jeszcze raz piwo, czekolada, i cieple ciało obok

    pomoże, gwarantuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od piwa i czekolady rośnie mi dupsko, a to z kolei wiąże się z tym, że największą depresję zaliczę wiosną, jak spróbuję się wepchnąć w lekkie ciuchy :-)
      Wprawdzie owo sugerowane i jak najbardziej praktykowane ciałko w wyrku zapewnia spalanie znacznej ilości kalorii, ale jednak mimo wszystko... :-)
      Pomyślę o tych lampach.

      Usuń
  19. Riannon! Chyba wiesz, co jest najlepsze na stres, chandre i depreche zimowa - NIEMEN! i polecam taniec na stole, wszystkie smutki przechodza:)))) No i oczywiscie nalewki!
    "Trza przecie zadbac o dusze i cialo, prawda!"
    A jak nie pomoze, to jedziemy do NO:)

    Jaskierowi, wszystkiego co najlepsze cudny jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że Nowy Orlean w Twoim towarzystwie załatwiłby moją deprechę na amen i to zapewne na długie lata :-)
      Cholerka, mam strasznie niskie suifty, aby zatańczyć na stole :-(
      Dzięki w imieniu pieska za życzenia :-)

      Usuń
  20. Po tych waszych komentarzach jest mi o niebo lepiej i niech mi ktoś zaprzeczy, że blogi nie spełniają funkcji terapeutycznej :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Text pana Zdzisława cudowny! Godny samego mistrza Maklakiewicza.
    Pozdrawiam w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń