O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 2 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

czwartek, 3 listopada 2011

Pech dyrektora gimnazjum w Olszynie.


Nie od dziś każdy wie, że picie napojów wyskokowych jest polską narodową tradycją. A tradycja rzecz święta, jak matka. Jakież było zatem zdumienie dyrektora olszyńskiego gimnazjum, kiedy podtrzymując ową świętą, narodową tradycję, został on zatrzymany, kiedy sunął radośnie drogą krajową nr 30 lekkim zygzakiem. Od tej pory rozpoczęła się seria pechowych wydarzeń w życiu dyrektora, choć jak się potem w sądzie okazało, pech męczył go już wcześniej tego wieczora. Jakby wszystkie złe moce sprzysięgły się przeciwko niemu.

Dyrektor miał koszmarnego pecha, gdyż został zatrzymany na terenie sąsiedniego powiatu. Ach, gdyby tak kilkaset metrów bliżej domu, sprawa nie ujrzałaby zapewne światła dziennego. Na kolegów bowiem zawsze można liczyć. Pech był straszliwy, gdyż policjanci w okolicach Gryfowa Śląskiego, gdzie nasz bohater został w końcu zatrzymany, byli z Lwóweckiej Komendy Powiatowej. Nie poznali pana dyrektora i potraktowali go jak zwykłego, pijanego żula. To pewnie dlatego dyrektor, przewidując dalszy rozwój wypadków, próbował uciec policjantom, a potem starał się załatwić sprawę „po koleżeńsku”.

Przecież to całkiem zrozumiałe i naturalne. „Załatwianie spraw” mamy we krwi, podobnie, jak promile. Gdyby nie te umiejętności kombinowania już dawno by nas nie było. Pochłonąłby nas Niemiec, Moskal i „dobry wujaszek” Franciszek -Józef. Dyrektor zatem zdziwił się, że policjanci nie potraktowali go po koleżeńsku i uparli się, aby dyrektor dmuchnął w balonik. Zatem dyrektor dmuchnął, bo wyjścia nie miał i wydmuchnął 1,5 promila alkoholu we krwi.

Ludzie, co to się zaczęło dziać w powiecie! Dyrektor zarzekał się, że niczego nie pił, że zażył lekarstwo na łuszczycę. Jak można tak gnębić chorego człowieka!
O wartości przekazywania świętej tradycji polskiej młodzieży zdaje sobie sprawę również burmistrz, który dyrektora nie odwołał ze stanowiska. I słusznie, gdyż dyrektor jako wychowawca, stanowi wzór dla młodego pokolenia. Tradycji nie możemy pozwolić umrzeć!

Jakież było moje osłupienie, kiedy dziś w lokalnym radio usłyszałam, jaki okropny pech dręczył dyrektora jeszcze przed zatrzymaniem. Opowiedział on w sądzie bardzo przekonującą historię. Tylko dlaczego zły sąd nie umorzył warunkowo postępowania, jak o to prosił oskarżony? Posłuchajcie, co temu biednemu człowiekowi się przytrafiło:
Brał on udział w niezwykle absorbującym spotkaniu z gołębiarzami. Tak się zaglębił w tematy związane z ptaszkami, że świat stracił cały z oczu. Nagle poczuł niewymowne pragnienie. Sięgnął po szklankę z wodą, wypił, ale niestety, woda okazała się być wodą ognistą. Zaskoczony niemiłym uczuciem w gardle sięgnął, myśląc zapewne dalej o ptaszkach,  po pierwszą rzecz, jaka przed nim stała. Niestety, okazało się, że to puszka z piwem. Któż nie zrozumie spragnionego człowieka?

Ludzie, co za czasy nastały! Jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia, nie móc załatwić takiej błahej sprawy przy pomocy argumentu brzęczącego lub bodaj po koleżeńsku, zgodnie z polską, narodową tradycją. Unia Europejska, ta nierządnica brukselska, ze swoim przetrąconym kręgosłupem moralnym namieszała Polakom w głowach. Niedługo zmieni nas na tyle, że kieliszka nie tylko w aucie, ale i w pracy nie wychylisz. Tradycja w narodzie umrze.

Zainteresowanych szczegółami tej bulwersującej sprawy zapraszam pod tego linka:


Tymczasem, aby zmienić nastrój, zapraszam Was na króciutką wirtualną wycieczkę po mojej okolicy. Jak wszędzie, jesień nas rozpieszcza i maluje Tuskulum cudnymi kolorami:














Jesienią wspominam czasy, kiedy czułam się bardzo, ale to bardzo samotna, niezrozumiana, osaczona i nie kochana. Przy życiu podtrzymywała mnie tylko muzyka. Jesienią wychodzą z wszystkich kątów stare, przykurzone smuteczki z wczesnego dzieciństwa. Walczę z nimi właśnie przy pomocy tego, co trafiało do moich uszów, kiedy byłam dzieckiem i co nadawało sens mojemu życiu w realiach komunistycznego, szarego blokowiska.
Od kilku dni chodzi mi po głowie piękna ballada zespołu Turbo z czasów, kiedy jeszcze nie grali tak ciężko, za co ich potem pokochałam.

Jest połowa lat 80-tych- pamiętacie to? Nie znalazłam dobrego video z epoki, ale to jest doskonałe:



17 komentarzy:

  1. Oj jaki biedny człowiek, wszak stoi napisane: spragnionego napoić. Biedny podwójnie, bo nie dość, że gorzałkę przełknął, to jeszcze musiał ją browarem zakropić, ojoj skrzywdzili dyrektora okrutnie i na dodatek jeszcze, co za czasy kochanieńka moja, żeby nie chcieć tak po ludzku - to się nie godzi. Riannon ten link już jest chyba nieaktualny :( kurcze ta jesień jest wręcz nieprzyzwoicie piękna i muszę powiedzieć, że takiej dorodnej, to ja nie pomnę. Ciekawe co, to oznacza :) Wasze tuskulańskie okolice cudności..

    OdpowiedzUsuń
  2. Jola- A co, są kłopoty z linkiem? Mi normalnie wchodzi. Materiał jest z czasów złapania dyrektora. Na tyle ciekawe są tam wypowiedzi (szczególnie burmistrza), że zdecydowałam się zamieścić linka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Starosta zgorzelecki też przecież swego czasu jadł tylko jabłka... No a potem z rok jeszcze piastował urząd. A z klimatów na końcu, to dla mnie najklasyczniejszy klasyk Turbo to jednak...

    http://www.youtube.com/watch?v=TroenoOkXHo :).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Łooo Turbooo! no, masz tu ode mnie "thanka" jak to w tej epoce się mawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przemek- Ja Turbo poznałam od płyty "Kawaleria szatana". Długi czas nie wiedziałam, że kiedyś grali nastrojowe ballady. Na "Dorosłe dzieci" trafiłam bardzo późno, na pewno już w latach 90-tych. Jak się trochę wyciszyłam po latach słuchania prawie wyłącznie ciężkiego metalu i otwarłam na inne gatunki, to zaczęłam doceniać taką twórczość. Piosenkę "Jaki był ten dzień" grywałam sobie w podstawówce na gitarze, nie wiedząc, że to Turbo. Stąd dziś sentyment do tego konkretnego utworu.

    Admin R-O- zgadzam się z Tobą w 100%. Tu jestem ekstremistką.

    byazi- :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, u mnie to też jakoś odwrotnie było, bo na Turbo przyszedł czas po Katach, Emperorach, i Mardukach...

    OdpowiedzUsuń
  7. I naprawdę zygzakiem jechał mając tylko 1,5 promila? Czy to tylko taka figura retoryczna, żeby pokazać, jakież to wielkie zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego ten biedny człowiek sprowadził?

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż, przeliczając wyczyn na jednolitą "walutę" to będzie ze cztery piwa... Ja tam po jednym małym nawet nie jeżdżę. No, ale pewnie chłop był w boju zaprawiony.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam . U mnie też już dawno o tym pisali :)http://www.lwowekslaski.net/1766/w-lwoweckim-sadzie-ruszyl-proces-dyrektora/

    OdpowiedzUsuń
  10. Viola- U mnie też dawno, ale jakoś wczoraj mnie to mocno poruszyło, ten pech dyrektora.

    Jacek- Nie, no oczywiście, jedynym zagrożeniem jest fakt, że następnym razem, przestraszony przygodą, nie golnie sobie wsiadając do auta. Będzie to miało bardzo tragiczny wpływ na skład jego płynów ustrojowych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Riannon - czy Chłop już zaczął budować bunkier?

    OdpowiedzUsuń
  12. a Jacka pogląd bazuje chyba na tym, że po 3 browarach jeździł passatem po swojej posesji i nie rozjechał żadnego konia

    OdpowiedzUsuń
  13. Admin R-O- He, he... a na cóż mi tu bunkier? Mamy kilka podziemnych piwnic w tym takie , o których nikt nie wie. Są to nie ruszone piwnice pod nieistniejącymi już domami. Zamierzam przygotować jedną z nich na miejsce, gdzie będzie dojrzewać wino. To ja się zastanawiam, gdzie Wy w mieście te bunkry na Niemca budujecie, pod placem zabaw dla dzieci? :-D

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedź Chłopa- "Budowa bunkra jest działaniem defensywnym. Chłop działa ofensywnie. Pozdrawiam, Chłop."

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedź Admina R-O: "Admin R-O tylko sonduje sytuację i pozdrawia Chłopa"

    OdpowiedzUsuń