O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 3 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

wtorek, 12 marca 2013

Wielka i totalna rozpierducha.

Wiosna zrobiła nas wszystkich w balona. Wprawdzie nie zdążyłam się tak bardzo do niej przyzwyczaić, gdyż śniegi u nas nie stopniały od ostatnich opadów, niemniej jednak ciepłe dni i piękne słońce dały nam nadzieję na rychłe stopienie lodów i zadomowienie się wiosny na stałe. Podczas gdy wszyscy na Facebooku wrzucali piękne przebiśniegi i krokusy, u nas panował taki oto nastrój.


tylko psiaki maja radochę z takiej pogody :-)

Słońce i dłuższe dni spowodowały, że postanowiliśmy jednak rozpocząć sezon remontowy, gdyż terminy nas gonią. Remont sali ekspozycyjnej naszego małego Muzeum odbywa się w ramach PROW (Program Rozwoju Obszarów Wiejskich) i mamy nadzieję na refundację części poniesionych kosztów (70%). Do 1 czerwca 2013 roku musimy złożyć wniosek o rozliczenie projektu. Cała ta papierkowa robota, to prawdziwa orka po ugorze. Zdążyli nas poinformować o tym ludzie, którzy mają rozliczenia już za sobą. Chciałabym zostawić sobie na to miesiąc czasu. Mam zatem ambitny plan wyremontować salę w już nie całe dwa miesiące. Na początku maja zaplanowałam otwarcie ekspozycji w nowo otwartym lokum. Terminem ostatecznym jest 26 maja, ponieważ na ten dzień udostępniliśmy nasz dom na potrzeby regionalnej imprezy Dnia Otwartych Domów Przysłupowych.

Po wyniesieniu muzealiów do składzika wewnątrz domu, przystąpiliśmy do skuwania starych tynków. Nie wszystko dało się wynieść. Piec chlebowy został opakowany folią. Podobnie stało się z wialnią. Jak widać, robota jest ciężka i brudna. Kondycja i zastane po zimie stawy wymagają stopniowania wysiłku.

Pierwsza taczka gruzu. Po rundce podarowalismy sprzątanie za każdym razem :-)

Chłop robi badania stratygraficzne :-)

Chłop przygląda się swojemu dziełu :-)

Chłop zabiera się do roboty.

Działam ostro i ja :-)

 Walę młotkiem, robię rozpierduszkę i przy okazji obserwuję, co pokazuje się pod tynkiem. Ogołocona z tynku ściana ukazuje nam swoją historię. Tu gdzieś były zamurowane dawno drzwi i z jakiegoś powodu obecny otwór wykuto w nowym miejscu. Tynk sypie się nieregularnie. Raz odpada płatami, a czasem trzeba użyć wiele siły, by odsłonić kamień. Szukam miejsca, gdzie będzie można zostawić fragment nieotynkowany, aby pokazać strukturę kamienia. Niestety, na obecną chwilę nie znalazłam takiego miejsca, które nadawałoby się do ekspozycji. Widać, że to pomieszczenie, dawna obora, było łatane mnóstwo razy, nie tylko kamieniem, ale również gruzem ceglanym. Pierwotnie kamienne ściany też nie były jakoś specjalnie pieszczone. Budowano je z polnego, nieobrobionego, nieregularnego kamienia. Po zrzuceniu starych tynków będzie kłopot z położeniem nowych ze względu na duże różnice w wystawaniu kamieni.





W projekcie wykazaliśmy ponad tonę zaprawy tynkowej. Rubryczka ta została oznaczona przez urzędnika znakiem zapytania. Zapewne niedowierzał on liczbom, co świadczy, że nigdy nie miał do czynienia z pracami budowlanymi. Tymczasem obawiam się, że tona może nam nie wystarczyć do wyrównania ścian. Oczywiście, zanim położy się tynk, większe dziury zamuruje się zaprawą murarską. 
Tynki pomoże nam założyć pan Zbychu. Miłośników retro klimatów od razu uprzedzam, że pan Zbychu nie potrafi kłaść krzywych tynków, co mnie bardzo ucieszyło. Nie wiem, czemu ludzie upierają się, że stara dziewiętnastowieczna chata powinna mieć nierówno kładzione tynki. Ja lubię proste gładkie ściany i takie chcę mieć w swoim domu przynajmniej tam, gdzie kładziemy je na nowo. Na jednej z tych prostych ścian chciałam zostawić fragment gołego kamiennego muru. Na razie jednak nie widzę takiego miejsca, które by się nadawało do ekspozycji.


Moim marzeniem było, aby zbić tynki na stropie i wyeksponować tam gołą cegłę. Wydaje mi się to ciekawym dekoracyjnym akcentem do prostych tynkowanych ścian. Strop ceglany i surowa betonowa podłoga, która zostanie jedynie naprawiona, podkreśliłaby dawny gospodarczy charakter tego pomieszczenia. Praca nad stropem jest ciężka, a niektóre fragmenty wręcz wydaje się, że odeprą atak młotków i łomu. Ceglany strop, jeszcze nawet przed oczyszczeniem wygląda bardzo ciekawie, dlatego zamierzam uprzeć się i jakoś pokonać te trudne fragmenty. Nie wiem, może pożyczymy jakiś młot pneumatyczny?


Jak widać, toniemy teraz w pyle i mamy sporo do roboty. Żeby rozrywek było więcej, dziś podczas podróży po materiały budowlane, zepsuł się Chłopu samochód na krajowej 30-tce. A tu pada śnieg i znajomi też mają problemy z wyjazdem z domu. Chłop mimo wszystko miał sporo szczęścia. Szybko zdiagnozował awarię (cewka zapłonowa), udało się też ściągnąć kolegę, który podwiózł go do domu. Pośród dziesięciu tysięcy rupieci, które gromadzi w garażu i w stodołach Chłop, udało się odszukać sprawną pasującą cewkę i tym samym materiały potrzebne na jutro przyjechały. Gdyby nie ta zima, wszystko wyglądałoby inaczej. Materiały budowalne przywiózłby nam sklep. W tych okolicznościach przyrody dojeżdża do nas jedynie listonosz i chwała mu za to.

Kilka dni temu listonosz doniósł pismo z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, w którym WUOZ informuje nas, że w związku z wydaniem prawomocnego orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie o wydanie nam kserokopii kart ewidencyjnych zabytków archeologicznych dla terenu Pogórza Izerskiego, uznaje nasze żądanie za zasadne. Materiały zostaną nam przekazane w ciągu 2 miesięcy. Tym samym dokonaliśmy przeczyszczenia WKZ-u. Osoby, które mają lub miały kiedykolwiek do czynienia z WKZ zdają sobie sprawę, jakiej rangi jest to decyzja. Walka o udostepnienie materiałów, które powinny być jawne dla wszystkich obywateli w tym kraju, zajęła nam równo 8 miesięcy- od czerwca 2012 do lutego 2013 roku.

Tymczasem w przerwach od tłuczenia ścian młotkiem studiuję już na drugim semestrze. Nadal jest pięknie, chociaż dosyć ciężko ze względu na natłok zajęć w ciągu zjazdów. Tym razem jednak, kiedy pogoda się poprawi, będziemy częściej wyruszać w teren, by pochylać się nad tym, na co wielu nie zwraca wcale uwagi. Ale nie będę uprzedzać faktów, wszystko opiszę w swoim czasie na blogu.

Idę do szkoły :-)

Kiedy zbierałam się do wyjazdu z Wrocławia do domu dostałam od siostry książkę Paulo Coelho „Być, jak płynąca rzeka”. W tym pośpiechu, który mi teraz towarzyszy, nie spodziewałam się, że treść i specyficzny dla Coelho nastrój w ogóle do mnie dotrą. Ale właśnie wtedy, gdy siedziałam w niemal pustym autobusie, zostawiając za sobą jeden świat, zmierzając ku innemu, dałam się porwać temu nastrojowi. W każdym z tych opowiadań odnajdywałam odbicie swojego życia. Czytałam i zalewałam łzami stronę po stronie. 
Przeczytajcie fragmenty (P.Coelho. Być, jak płynąca rzeka. Myśli i impresje 1998-2005, wyd. Świat Książki, Warszawa 2006, str.30-32):

Wskazówki, jak chodzić po górach.

Znajdź górę, na którą chcesz wejść. Nie sugeruj się opiniami tych, którzy mówią, że tamta wygląda piękniej, lub ta jest o wiele łatwiejsza (…) Jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za to, co robisz.

Zastanów się, jak do niej dotrzeć. Bardzo często góra podziwiana z oddali wydaje się piękna, interesująca, zapowiada wyzwania (…). Nie prowadzi tam żadna droga, a ciebie od celu dzieli las. To, co proste na mapie, w rzeczywistości okazuje się trudne. Dlatego wypróbuj wszystkie ścieżki, aż kiedyś staniesz przed szczytem, który chciałeś zdobyć.

Ucz się od ludzi, którzy zdobyli szczyt. Niezależnie od tego, jak bardzo jesteś przekonany o swej niepowtarzalności, zawsze znajdzie się ktoś, kto wcześniej miał podobne marzenia (…) To twoja wspinaczka, twoja odpowiedzialność, ale nie zapominaj, że cudze doświadczenie jest pomocne.
(…)
Podziwiaj zmieniający się krajobraz.  (…) Czasem warto się zatrzymać, by podziwiać widoki, z każdym pokonanym metrem możesz spojrzeć trochę dalej. Wykorzystaj to, by odkryć rzeczy, których dotąd nie rozumiałeś.

Szanuj swoje ciało. (…) Idź, nie wymagając od siebie rzeczy niemożliwych (…) Podziwiaj widoki, pij źródlaną wodę, korzystaj z owoców, którymi tak hojnie obdarza cię natura, ale idź naprzód.

Szanuj swoja duszę. Nie powtarzaj sobie ciągle „uda mi się” (…) Obsesja nie ułatwia znalezienia celu i odbiera przyjemność wspinaczki (…)

Przygotuj się na to, że musisz przejść o kilometr więcej. Dojście na szczyt trwa zawsze dłużej, niż myślimy. Nie daj się zwieść. Przyjdzie moment, gdy uznasz, że jesteś już blisko, a jeszcze będziesz miał przed sobą szmat drogi (…)

Ciesz się, gdy wejdziesz na szczyt. (…) Jakie to wspaniałe, że to, co było ledwie snem, odległą wizją, teraz stanowi część twojego życia. Udało się!

Złóż przyrzeczenie. (…) Obiecaj sobie, że odkryjesz inną górę i zacznij nową przygodę.

Opowiedz swoją historię. TAK, OPOWIEDZ SWOJĄ HISTORIĘ. DAJ PRZYKŁAD. POWIEDZ O TYM, JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBIE OSÓB, DZIEKI CZEMU ONE TAKŻE ODNAJDĄ W SOBIE ODWAGĘ I STANĄ PRZED WŁASNA GÓRĄ.

Jadąc tym autobusem, myślałam o tym, jak wbrew wszelkim argumentom mojej rodziny znalazłam swoje własne marzenia, które krok po kroku, w bardzo wolnym, ale właściwym tempie realizuję. Myślałam o moich prywatnych bohaterkach, kobietach które są dla mnie wzorem, które po cichu podziwiam i przyglądam się temu, co osiągnęły. Myślałam o tym, że za kilka lat chcę osiągnąć choć część z tego, co one. I wreszcie pomyślałam sobie, że dzięki temu, iż dzielę się z innymi swoją historią, ktoś może kiedyś powie mi, że to ja byłam inspiracją dla jego marzeń.

21 komentarzy:

  1. rizzzpekt za rozpierduchę i fachowy przyodziewek na tę okazję :)
    śnieg piękny, Wrocław odrobinę musnęło ale wyładniał :)

    i ucz się jeździć, dziewczyno, to się przydaje a wcale nie jest takie trudne ;) jakby kolega nie dał rady to biedny Chłop by w zaspach nocował przecież...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj narzekałam na śnieg, a przez noc tak dowaliło, że już nie narzekam. Zima wróciła na całego i nic nie poradzimy.

      Chłop ma dwie zdrowe nóżki, a 4 km to nie jest jakaś odległość, żeby na noc do łóżka nie trafić :-) Cóż ja bym zrobiła z samym papierkiem, kiedy auto stoi wraz z chłopem w zaspie? :-)

      Usuń
    2. nie papierek miałam na myśli a same umiejętności :)

      olać papierek, byle w razie czego (oczywiście źle nie życzę) wiadomo było jak się posłużyć sprzętem transportowym. na taksówki chyba nie ma co liczyć w tak pięknych okolicznościach przyrody ;) dziewczyny na traktory! :)

      a może biedny samotny Syf w swej stodole marzy o towarzyszce zycie? może to wzruszy Twe twarde serce? bo wobec biednego Chłopa zimny wychów jak widać... :D

      Usuń
    3. Ach, były czasy, kiedy Syfem po polach pomykałam, póki Chłop nie wymontował wspomagania kierownicy- zatem jego wielka wina :-) Syf rywalizuje ze mną o miejsce w sercu Chłopa, zatem go nienawidzę (Syfa, nie Chłopa :)
      Wielki Syf- Fortschritt (ze wspomaganiem, a jakże :) oczekuje na nowe akumulatory. Jak się doczeka, nie odmówię sobie przyjemności :-) Może się pokochamy :-)
      Chłop będzie miał dziś dobry dzień, jak przeczyta, że ktoś wstawił się za nim w nieszczęściu :-D

      Usuń
  2. Do zbijania tynków polecam kompresor + młotek pneumatyczny, lekkie to i wygodnie się pracuje. Obicie tynku z całego domu ~1 dzień, przy cementowym, twardym baranie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na takie porady zaprawionych w boju osiedleńców liczyłam :-) Zaraz zainspiruję tym Chłopa. Dziś przy śniadaniu popadliśmy w pesymizm, co my z tą odsłoniętą połową zrobimy, jak drugie pół zostanie? Rozejrzymy się zatem, skąd takie cudo wziąć.

      Usuń
    2. Kompresor można pożyczyć, choćby z wypożyczalni, młotki od 40-50 zł w górę. Ze stropem kleina mamy podobne dylematy, skuć to nie problem, tyle, że to potem zafugować trzeba...

      Usuń
    3. Kompresor Chłop chciał już dawno kupić, zatem będzie okazja. Dokupimy młotek i mamy nadzieję, że problem się rozwiąże. Póki co jednak, żaden kurier tu nie dojedzie. Prace przy stropie trzeba będzie wstrzymać przynajmniej do przyszłego tygodnia. Zatem obecnie tynkujemy ściany. Dzięki za podpowiedź, tego nam było trzeba -inspiracji :-)

      Usuń
    4. Przy zakupie weźcie pod uwagę wydajność, zabawki z casto itd niestety średnio się nadają (chociaż ja robiłem takim z Praktikera, ale to trochę męczarnia dla mnie i dla kompresora). Do dużej roboty lepiej pożyczyć np. zabudowany na przyczepie (podobnie, jak np. do piaskowania), idzie jak burza. Też mam w planach zakup, ale raczej coś małego (do innych celów). Co do kuriera to do nas nie dojeżdża niezależnie od pory roku, a teraz to w ogóle, nawet poczta odpada. Już się przyzwyczaiłem, że zakupy w necie to raczej nie dla nas. Zresztą, takie coś to ja musze pomacać, włączyć i sprawdzić ;).

      Usuń
    5. Jeszcze się zastanowimy. Skuwanie mechaniczne tynków ze ściany, a z ceglanego stropu, którego nie wolno uszkodzić, to co innego. Po dniu odpoczynku, będziemy próbować innymi technikami. Młot pożyczymy na próbę, zanim ewentualnie zainwestujemy.
      My narzędzia często kupujemy na allegro, bo do marketów budowanych daleko i drożej. Grunt, żeby zakup porządnie przemyśleć i kupować rzeczy na gwarancji od sklepów, nie prywatnych osób.

      Usuń
  3. Jak zwykle, w swoim stylu stopniujesz nastroje.
    Wzruszył mnie Twój ostatni akapit, a jakże. Pięknie powiedziane:) Ja w każdym razie cieszę się, że Cię poznałam.
    Sklepienie ceglane bardzo mi się podoba. A reszta...cóż, współczuję, ale wierzę, że dacie radę. Nie wygląda dobrze, ale nie o to chodzi, by wyglądało, ale o to, by spełniało oczekiwania. Poradzicie sobie, jak zawsze. Pamiętam wariactwo przy poprzedniej imprezie majowej, tak się martwiłaś. I co? Udało się!!! Trzymam kciuki:)
    Chyba rzeczywiście będę musiała w planach uwzględnić magiczne Tuskulum, bo korci mnie zobaczenie odnowionego muzeum, że o spotkaniu z Wami nie wspomnę:)
    Wracając do ceglanych sklepień. Jest w Gdańsku budowla budząca powszechny zachwyt - Kościół Mariacki. W wielu opracowaniach określany jako największy kościół ceglany średniowiecznej Europy. I co? Po wejściu do środka panuje wszechogarniająca biel tynków. Z zewnątrz monumentalna budowla z cegły, a w środku dla mnie osobiście minus.

    Ale właśnie, przypomniało mi się. Śniło mi się zaledwie kilka dni temu, że pisałaś pracę o Gdańsku i u nas się zatrzymałaś. Dreptałyśmy uliczkami, każda w innym celu - Ty studenckim, ja towarzysko - fotograficznym. Zapraszam zatem:) Śni mi się rzadko cokolwiek, zatem czekam na sygnał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że po wytynkowaniu tych ścian będzie to wyglądało lepiej :-) Na razie rzeczywiście, można się załamać, jak przy każdym remoncie.
      Otóż to, dlatego tak się uparłam przy wyeksponowaniu tej cegły. Namordujemy się przy czyszczeniu tego stropu nieziemsko, ale przecież będziemy potem patrzeć na to do końca życia. Warto. Mam nadzieję, że odsłaniany strop nadal będzie tak ładny, jak ta wstępnie oczyszczona część.
      Ja działam najefektywniej pod wpływem adrenaliny i muszę mieć wyznaczone terminy. Damy radę, musimy to zrobić do 26 maja :-)
      Chętnie pospacerowałabym uliczkami Twojego miasta, może kiedyś się uda :-) W każdym razie fotografuj Gdańsk od wiosny, niech chociaż wirtualnie tam pobędę :-) Ściskam mocno :-)

      Usuń
  4. Piękne fragmenty, narobiłaś mi smaku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. łee do szkoły idziesz, wystroiłaś się i lans :)

    a na 1 zdjęciu Lara Croft robi Tomb Raidera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lansować to ja się będę, jak wrócę z Prowansji i jak zacznę ściągać z siebie te zimowe ciuchy :-P

      Usuń
  6. Alez macie roboty!!! Podziwiam. Ceglane sklepienie przepiekne, tylko robota ciezka. Co do inspiracji, to sadze, ze jestes inspiracja dla wielu osob czytajacych twojego bloga. Twoja energia i konsekwencja w dzialaniu i realzowaniu swoich marzen jest naprawde godna podziwu.
    Dzieki za maila, niedlugo odpowiem.
    Pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana :-) To prawda, jak się patrzę na ten strop, to płakać mi się chce. Myślę sobie, jak tu kogoś wrobić w tę pracę. Pewnie skończy sie na tym, że biedny Chłop będzie sam to skuwał :-(

      Usuń
  7. Uff, ale się dzieje!!!

    A niedźwiedzie śpią...

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  8. A macie jakis pomysl na ten pojnik? Nasza obora wygląda identycznie. Mnie podobają sie łuki, drzwi i schodki. Moj mąż wymyslił sobie, ze w tej oborze zrobi kuchnię z jadalnią!!! Bo ma rury kanalizacyjne do szamba w tym pomieszczeniu i bedzie mu łatwiej. Ja nie mogę.

    OdpowiedzUsuń