O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 2 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

piątek, 10 sierpnia 2012

Gospodarstwo wiejskie, czyli znów szukam chłopa!


Niektórzy zapewne pamiętają jak wspólnie z autorem starej książki budowaliśmy dom używając w charakterze robotnika jedynie baby i młodzieży nieletniej. Można o tym przeczytać tutaj. Dziś minęło od tego czasu półtora roku. Dom już stoi, gospodarstwo się rozrosło. Chcecie poznać dalsze jego dzieje?

Jedną z naszych muzealnych kolekcji tworzy zbór ołowianych zabawek, przynajmniej z początku wieku. Kiedy zabrałam się za ewidencję tych drobiazgów, oszołomiła mnie różnorodność form. Czegoś jednak znów tutaj brakowało...

Ciekawa jestem, czy dzisiejsze multimedialne dzieci w ogóle byłyby zainteresowane takimi zabawkami? Sądząc po stopniu zużycia, bawiło się nimi wiele pokoleń. Zabawki, wygrzebane spod gruzów powojennego Wrocławia, służyły i Mamuśce i małemu Chłopu. Teraz stoją w gablotce i przypominają o czasach, kiedy dzieci nie miały i-podów ani internetu.



Nieletnie dzieci z naszej książki rozjechały się po szkołach, dorosły, założyły własne rodziny, zatem ich nie szukajmy. Co zatem jest podstawą gospodarstwa? Dom, krowa i baba (w tej właśnie kolejności :-) Przydałby się jeszcze do kompletu chłop, prawda? Zatem go poszukajmy...


Jest kogut- to taki starożytny budzik.


Jest i kura,bo inaczej nie wiadomo byłoby kiedy pójść spać.

 Jest gęś...
 i koza...

 a także piesek. Jak widać, obracany przez dzieciaki najczęściej i bardzo kochany, skoro został naprawiony.


 Jest kaczka...

 i jeszcze jedna gąska...

i jest koń- podstawa gospodarstwa. Skoro nadal nie ma chłopa, to gdzież on się podziewa?


I jest coś, co było trudne do zidentyfikowania. Jakie to do licha zwierzątko? Jest tak małe (ok 1 cm), że wszelkie szczegóły umykają. Zewidencjonowałam go, jako źrebaka.



Chłop znalazł się... na froncie. Dziurawe portki zamienił na bryczesy, na głowę założył pickelhaubę, wziął szabelkę... i na koń!


I jest też teściowa... na nocniku!!!


11 komentarzy:

  1. Jako dzieciak bawiłam się gospodarstwo:-))) Miałam domek, kury, krowy, konie i drzewa. Zabawa była przednia. Tylko figurki były mnie fikuśne:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że ja nie miałam niczego takiego.

      Usuń
  2. Teściowa powala ;-)))
    Aż strach pomyśleć w jakiej pozycji mógłby zostać uchwycony teść ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ile ja się zastanawiam, po kie licho ktoś utrwalił w porcelanie babę na nocniku?! :-D

      Usuń
  3. Dzieci bawiły się i truły ołowiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak brały do buzi, to rzeczywiście...

      Usuń
  4. hahaha świetne gospodarstwo :D popieram, że teściowa rządzi, co tu dużo mówić ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. wow! świetne są te zabawki! coś mi się zdaje, że zabawki z naszych czasów nie przetrwały by takiej próby lat....

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakieś takie figurki gdzieś mi się szwendają po zakamarkach pamięci... sowa? Coś z drobiu też tam było. ;)

    OdpowiedzUsuń