O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 3 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

czwartek, 15 listopada 2012

Skarby z giełdy.

Czas pędzi z zawrotną szybkością i ostatnio u nas tak wiele się dzieje, że dopiero teraz jestem w stanie pochwalić się tym, co udało nam się zdobyć na organizowanej co rok pod koniec września, jeleniogórskiej giełdzie staroci.

Dawno przestałam polować na giełdzie na okazje. To już impreza typowo komercyjna. Ceny zazwyczaj są tak wysokie za byle graty, że nawet nie chce mi się podejmować prób nabycia jakichkolwiek przedmiotów. Prócz nacieszenia oczu tysiącami pierdółek wystawianych na stoiskach, grzebiemy w książkach. Ja poluję na bardzo niszowe, specjalistyczne, a przez to kosztujące grosze książki związane z rękodziełem (szukam między innymi przedwojennych wzorów frywolitek), tudzież moimi ulubionymi epokami w historii i literaturze, Chłop-biegły w niemieckim gotyku- buszuje w poszukiwaniu jakichś ciekawych publikacji po Niemcach.


Z tej giełdy wróciliśmy bardzo zadowoleni. Nie dosyć, że nasze Muzeum wzbogaciło się o specyficzne dla naszego rejonu stare guziki, to jeszcze udało się nabyć prawdziwe skarby, których próżno szukać w zasobach internetowych i na rynku: Aus dem Sagenborn des Riesen-u. Jsergebirges autorstwa Agnes Siebelt, 1926 rok (koszt 5 zł!) oraz Sudeten Flora M. Winklera z 1900 roku, która kosztowała całe… 10 zł, bo...  ma obrazki :-)




Matko Boska Tuskulańska! Co to w ogóle za kryterium wyceny- bo ma obrazki? Legendy z Gór Izerskich też mają obrazki, ale jakoś nie zależało mi na tym, aby zwrócić na to uwagę sprzedawcy.


Książeczka z legendami i opowieściami z najbliższej okolicy jest wprost bezcenna. Odkrywamy bowiem historie, które odeszły wraz z ludźmi osiadłymi na tych terenach od wielu wieków. Poprosiłam Chłopa, aby przetłumaczył na początek ze dwie krótkie opowiastki.

Zdradzę Wam jedno z wielu dziwactw Chłopa. Nie przyjmuje on do wiadomości istnienia słowników komputerowych, ani nawet książkowych współczesnych. Z uporem maniaka korzysta ze słownika z 1919 roku (oczywiście w niemieckim gotyku). W tym wypadku słownik ten był jak najbardziej na miejscu.





Znaleźliśmy jedną ciekawą opowieść o nocnym łowcy ze Świecia koło Leśnej.

Otóż przy drodze z Leśnej do Świecia znajduje się tak zwany Czarny Staw (obecnie można znaleźć tu i ówdzie ślady po stawach). Legenda głosi, że ci, którzy nocą się tam zapuszczą, mogą spotkać się z niemiłą przygodą, jaką zgotuje im pewien nocny łowca. 
Pewien rolnik kupił w Świeciu krowę. Niestety, tak zagadał się w gospodzie, że zastała go noc. Kiedy po ciemku wracał do domu, ujrzał nocnego łowcę. Natychmiast też otoczyła go sfora około dwudziestu psów. Psy tak ujadały i dzwoniły zawieszonymi na szyjach dzwonkami, że rolnik ogłuchł i oślepł od tych hałasów. Koniec historii.

Cóż… nie od dziś wiadomo, że alkohol szkodzi. Ten w gospodzie w Świeciu musiał być podłego gatunku, skoro i zwidy i głuchota i ślepota człeka dopadła. 
W pijaństwie nie ma nic romantycznego i niezwykłego, poszukałam zatem innej legendy, której śladem podążyliśmy w dniu wczorajszym.

Na zachodnim końcu wsi Milęcice (Geppersdorf), niedaleko Lubomierza, znajduje się owalne wzniesienie otoczone fosą i stromymi stokami. To miejsce nazywane jest Mnisi Wał. Tak naprawdę, jest to osada z czasów słowiańskich lub tzw. gródek stożkowy (wieża rycerska).  Według starej miejscowej legendy znajdował się w tym miejscu klasztor. Pewnego dnia grząski grunt się pod nim zapadł pochłaniając zabudowania wraz z duchownymi. W niektóre noce, a szczególnie w noc sylwestrową, można w okolicy usłyszeć bicie dzwonów i śpiew chóru dobiegający ze wzgórza.

Po przeczytaniu tej krótkiej historyjki naszła nas ochota odszukać to miejsce. Na polskich mapach go nie znajdziecie. Wprawdzie figuruje ono w rejestrze zabytków, ale są to informacje z niezrozumiałych powodów otoczone tajemnicą przez konserwatora. Niemieckie mapy pozwalają jednak odszukać te zapomniane obiekty i przywrócić do życia świadomość o nich.


Mnisi wał to rzeczywiście niesamowite miejsce. Jeszcze dziś widać tam wyraźne, wysokie wały oraz podmokłe obniżenie, które niegdyś było fosą. Był to obiekt obronny położony strategicznie, który pozwalał na obserwację całej okolicy. Majdan jest niewielki, nie mogło to być grodzisko w całym tego słowa znaczeniu. Była to raczej jedna budowla, ale czy sakralna, czy cywilna- trudno powiedzieć nie mając dostępu do wyników badań. Miejsce to zostało na pewno badane metodami archeologicznymi (są ślady wykopalisk), ale nie wiemy kiedy i jaki był rezultat badań. Te wszystkie informacje leżą w przepastnych magazynach konserwatora zabytków, który niczym mityczny cerber pilnuje, by ta tajemnica nie przedostała się na zewnątrz.






Starożytne ceramiczne naczynie znalezione na gródku :-)

Wczoraj pojechaliśmy do Wrocławia w sprawie złożonej przez nasze Muzeum skargi na urząd Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który odmawia nam udostępnienia kart ewidencyjnych zabytków z naszej okolicy. Pierwszy raz uczestniczyliśmy w rozprawie sądowej. Byliśmy bardzo ciekawi oprawy i tego, jak nasza sprawa zostanie potraktowana. Niestety, nie zjawił się nikt ze strony WKZ-u, a bardzo chcieliśmy usłyszeć powody odmowy udostępnienia nam informacji potrzebnych do działań statutowych naszego Muzeum. Mowę zatem w imieniu Muzeum wygłosił jego dyrektor, czyli Chłop :-) Skład sędziowski podjął decyzję o ogłoszeniu wyroku za dwa tygodnie, ponieważ, jak stwierdził, sprawa jest nietypowa.

8 listopada 2012 roku, z naszego wniosku, za skandaliczne traktowanie naszej sprawy (nieodpowiadanie na pisma, nieprzesyłanie dokumentów do Sądu Administracyjnego), Dolnośląski Konserwator Zabytków został ukarany przez Wojewódzki Sąd Administracyjny grzywną.

Jeśli uda się nam wyciągnąć dokumentację od konserwatora, która dla nas jest ewidentnie informacją publiczną, a więc dostęp do niej powinien mieć każdy, będę mogła więcej opowiedzieć Wam o ciekawych miejscach w naszej okolicy w oparciu o stare przekazy i legendy oraz nowsze badania archeologiczne.
************
Wyjeżdżam na kilka dni na studia, zatem na ewentualne komentarze będę mogła odpowiedzieć dopiero w poniedziałek. Ale żeby nie było za wesoło, sympatyków WKZ-u uprzedzam, że na straży poprawności wypowiedzi będzie czuwać sam Chłop, który jest wielce na tym punkcie drażliwy :-)

28 komentarzy:

  1. A właściwie dlaczego ten konserwator się nie zgadza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbujemy właśnie zmusić go do podania tego powodu.

      Usuń
  2. Zatem witaj, Chłopie! Wcale się nie dziwię, że do tłumaczenia opowiastek spisanych gotykiem, używasz gotyckiego słowniszcza. To nawet całkiem logiczne :) Tak trzymaj, a my czekamy na pierwsze, mrożące krew w żyłach historie. Serdecznie pozdrawiam.
    PS. Moja druga połówka mówi, że będzie uszczęśliwiony, gdy pojawi się znowu coś o drewnianych rurach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat rury jest przyszłościowy, być może uda nam się kiedyś zrekonstruować pompę? :-)

      Usuń
  3. Konserwator obawia się że po ujawnieniu miejsc wykopalisk / znalezisk archeologicznych zostaną natychmiast spenetrowane i zniszczone przez "poszukiwaczy skarbów" z detektorami. Chyba innego powodu nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, WKZ-ty często w taki sposób argumentują odmowę udzielania informacji o miejscach zabytkowych, jednak takiej argumentacji nie można obronić. Sprowadza się ona do jeszcze PRL-owskiej zbiorowej odpowiedzialności i przekonaniu o tym, że wszyscy kradną. Według takiego myślenia należałoby pozamykać wszystkie muzea i kościoły, bo inaczej zostaną okradzione. A jeżeli WKZ ma wiedzę o tym, że ktoś łamie prawo to ma możliwości i obowiązek interweniować. Poza tym sam wykaz i lokalizację stanowisk archeologicznych można bez problemu uzyskać w gminie, w planie zagospodarowania przestrzennego. Tak na prawdę problem leży nie w udostępnieniu samej informacji o zabytkach tylko w tym, że WKZ-ty mają straszliwy bałagan, niekiedy nie mają dokumentacji którą zgodnie z przepisami posiadać muszą, lub mają niekompletną i dla tego wszelkimi sposobami bronią się przed udostępnianiem jej. Pozdrawiam - Chłop

      Usuń
  4. Książki super.
    Aha - nie jestem sympatykiem WKZ :) Detektoryści i tak są świetnie poinformowani - czasami nawet lepiej niż WKZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest. A im bardziej urzędnicy będą walczyć z nimi zamiast edukować i współpracować, tym gorzej dla uratowania naszego dziedzictwa kulturowego.

      Usuń
  5. Jednak polowanie na gieldzie udalo sie, wspaniale ksiazki i az dziw, ze takie tanie.
    Kurcze, kiedys osiagna wlasciwa cene, i Wy zostaniecie milionerami:)
    Z niecierpliwoscia bede czekala na wasze opowiesci i legendy.

    Jestem bardzo ciekawa wyroku sadu i mysle, ze Pan Dyrektor Chlop przekonal lawe sedziowska.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy. Dla nas sprawa wydaje się jasna, ale nie można wykluczyć innego zdania sądu.

      Usuń
  6. Ta z obrazkami droższa, bo obrazki kolorowe :)))
    A z tą nietypową sprawą to jeszcze do historii sądownictwa przejdziecie ... pierwsza w okolicy sprawa o " tajne akta" :))
    Oby sędzia był myślący.
    A wracając do zakupionych książek, tej z legendami i opowieściami z okolicy, szkoda, że nie ma wydania polskiego. Mogłaby stać się małym bestselerem.
    Ale już wiem ... tak jak Aneta pisała o Ewie na osobnym blogu, tak teraz Ty Krzysku będziesz tłumaczył te wszystkie legendy i podania, a Aneta będzie je nam przekazywała
    na Waszym turystycznym albo nowym blogu :)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała publikować te tłumaczenia, ale nie wiem, czy mi się uda Chłopa do pracy z tekstem zmusić.

      Usuń
  7. Jaka piękna książka z roślinami... Miło byłoby porównać, czy kiedyś było więcej roślin, czy były jakieś inne... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że aż tak mocna w roślinach nie jestem, żeby zabrać się za tego typu robotę. Ale jak masz ochotę, to serdecznie zapraszam :-)

      Usuń
  8. Jesteście niesamowici,obydwoje!

    Alez wam się perełki trafiły,no ale tak to jest ten kto sprzedaje nie zna się,dobrze,ze trafiły w wasze ręce,no i za tą cene.Bo np.juz na targach staroci,to byle co kosztuje cięzkie pieniądze,ze niby stare ,oryginalne i cudo na kiju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to była fajna okazja :-)

      Usuń
  9. Witaj Droga Riannon:)Witaj Drogi Chłopie Dyrektorze:)
    Sparwę znam i jestem całym sercem po Waszej stronie. Nie lubię, gdy gdziekolwiek działa się niesprawiedliwie, bez poszanowania prawa, na zasadzie "nie bo nie". Zatem trzymam kciuki, aby środowa sprawa zakończyła się sukcesem, Waszym sukcesem. Poza tym mam alergię na urzędników wszelkiego rodzaju, bo to zazwyczaj ciepłe posadki, tylko niewielu to ludzie życzliwi, stanowiący chlubny wyjątek potwierdzający regułę.

    A teraz z innej beczki. Mam nadzieję, Chłopie drogi, że spodoba Ci się "obsługiwanie", e, nie - kreowanie, tworzenie blogu i stworzysz swój na przykład z opracowaniami legend, z pewnym smaczkiem i charakterystycznym tuskulańskim dowcipem:)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę, aby w czasie nieobecności Riannon życie płynęło spokojnie, nie nawiedzały Was burze, bo Jaskierek da czadu, i inne zjawiska czyniące w gospodarstwie zamieszania. Natomist media...cóż, tu już masz doświadczenie, wszak człek publiczny jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bycie człekiem publicznym męczy :P

      Usuń
    2. Anita- nie namówisz raczej Chłopa do prowadzenia bloga :-) Na szczęście obeszło się bez burz i niespodzianek po powrocie ;-)

      Admin- nieprawda, po prostu masz złe podejście :-P

      Usuń
  10. To jeszcze raz ja ... zapraszam po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta z obrazkami mi się podoba bardzo, w ramki każdą stronę można ująć, piękne; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są rzeczywiście przepiękne i jedyne w swoim rodzaju.

      Usuń
  12. Absolutnie nie mogłam się opanować i wkręciłam Cię w wyróżnienie :-)
    http://zlotykot.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-cosmy-sie-napisaliuuuu.html

    A w ogóle to co to za paranoja ,ja się nie dziwię ,że w tym kraju taki burdel,jak dyrektorzy na stołkach w d... mają literę prawa....albo jej nie znają jak widać

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam takie książkowe skarby :) Mam dla Ciebie wyróznienie :))) Za niepoprawność polityczną, bycie sobą i po prostu dlatego że lubię tu zaglądać - bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo się cieszę :-) Dziękuję dziewczynom za wyróżnienia :-) Szykuje się zatem post zbiorczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobną jak Ty książkę z roślinami, ale z owadami. Rarytasik.

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Riannon, nominowałem Twój blog do wyróżnienia Liebster Blog. Po szczegóły zapraszam tu: http://refael72.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :-) Postaram się wywiązać w najbliższym czasie :-)

      Usuń