O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 3 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

czwartek, 29 marca 2012

Pokręciło mnie frywolnie.

Nie ukrywam, że dawno nie byłam tak na nic napalona, jak właśnie na nauczenie się frywolitki. Nie powstrzymało mnie nawet uczestniczące w zajęciach stado dzieciaków rodem z najgłębszych czeluści piekielnych, które znudzone swoim decoupagem, przybiegają macać nasze prace, tudzież umilają sobie czas wolny waleniem pięściami w pianino. Nie wiadomo, co gorsze. Nie powstrzymała mnie równie piekielna babcia, która nadaje do ucha raz Chłopu, raz mnie. W ostatni poniedziałek padło na mnie. Chciałabym podpytać kielecką babcię, jak to dawniej na wsi bywało, ale ciężko jest rozmawiać początkującej frywolnej, która musi liczyć słupki i pamiętać o pikotkach. Dowiedziałam się jedynie, że babcia ma alergię z tym, że nie wiem na co. Być może na krowy. "A bo jak ja w dzieciństwie krowy pasała, bo to wie pani, kiedyś na wsi to się krowy pasało...". To mi nowina :-)

Nasze nauki wraz ze zdjęciami znalazły się w internetowym serwisie Lubomierza i można nas zobaczyć TUTAJ. Babci tam nie ma, ale za to w rzeczywistości jest trzykroć więcej dzieci, niż wynika z fotografii.

Od trzecich zajęć, bardzo sumiennie ćwiczę kwiatuszki i łuczki.


Kwiatuszek zrobiony przez Chłopa


Wszystko to zmierzało do ubrania jaja w moją własną pracę i pokazania go na jutrzejszym Jarmarku Wielkanocnym. Jeszcze łączenia nie są idealne, ale mam nadzieję nauczyć się ich na następnej lekcji. Jeśli Mantra mi na to pozwoli, bo w przyszłym tygodniu przecież rodzimy szczeniaczki!


Wystawę wzbogacą również widniejące w tle jaja, które są zainspirowane kolejny raz jajem Gugi. Czuję się w obowiązku podziękować Gudze, która nie tylko zgadza się na zrzynanie pomysłów, ale mnie wręcz do tego zachęca :-) Zatem dziękuję i obiecuję, że będę robić tak dalej :-) 


Wracając do frywolitki. Moją nauczycielka jest Gosia, z którą na ostatnich zajęciach wymieniłyśmy się linkami do blogów. Jej prace można podziwiać tutaj. Dla mnie jest to zachęta do pilniejszych ćwiczeń, aby Gosi dorównać.

Jak wspomniałam, jutro wybieram się na Jarmark Wielkanocny. Dziś czeka mnie dopięcie na ostatni guzik aranżacji naszej wystawy. Jak zwykle, ostatniego dnia mam najlepsze pomysły, które przysparzają mi dodatkowej roboty. Relacja z naszego debiutu na Jarmarku w przyszłym tygodniu.

25 komentarzy:

  1. Zatem trzymamy kciuki za inaugurację, a zapowida się ciekawie i ciut frywolnie.
    Pozdrawiam serdecznie
    jolanda

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze Wam idzie, frywolni ludzie, frywolitki coraz ładniejsze! Macie widać talent i wystarczającą dozę pracowitości.
    A za Mantrę zaczynam trzymać kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydadzą się kciuki, dzięki :-)

      Usuń
  3. Jaja cud miód, powodzenia na wystawie, a frywolitka idzie Wam z kopyta, mimo podszeptów dousznych :) trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. artystka ludowa z Ciebie rośnie!!powodzenia na jarmarku:))czas pędzi jak szalony...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Och jak frywolnie! No pięknie Ci idzie. Może i dla mnie jest jeszcze szansa w kwestii frywolnej...Jaj też prezentują się pięknie, a niektóre bardzo nawet frywolnie. Powodzenia jutro.

    Dziś miałam wizytę 30 osobowej grupy z Partnerstwa Izerskiego. Bawiliśmy się przedni mimo, że psy nielegalnie pod mą chwilową nieobecność włamały się do domu i zjadły gościom kolację. serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ciekawe, jakie trzeba spełnić kryterium, aby odbywać takie wycieczki. Ale ja i tak nie mogłabym :-(
      Do frywolitki trzeba determinacji i cierpliwości. Jeśli Ci jej nie zabraknie, to na pewno się nauczysz :-)

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia kto jeździ na takie wycieczki. Z tą mą cierpliwością to różnie bywa, ale chyba się zawezmę i nauczę. Z przędzeniem też nie było tak łatwo, a jednak się dało. Jak się udał jarmark? POzdrawiam

      Usuń
    3. O jarmarku postaram się opowiedzieć wkrótce w osobnym wpisie ilustrowanym fotkami ;-)

      Usuń
  6. kwiatuszki bardzo ładne tworzysz a i Chłop zdolniacha :)

    powodzenia na jarmarku :)

    nie będę obstawiać, że Mantra się na prima aprilis rozmnoży :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jeszcze nie, ale to już niebawem, bo straciła apetyt.

      Usuń
  7. Cudnie wychodzą Wam frywolitki, Chłopem frywolitkującym jestem zauroczona...Jego kwiatkiem również:))) Jajca przecudnej urody!!! Zrzynaj ile chcesz i co chcesz, na zdrowie:) Powodzenia na jarmarku:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Wprawdzie do idealnej frywolitki brakuje jeszcze trochę wprawy, ale rzeczywiście, z każdym tygodniem wygląda to lepiej. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Trzymam kciuki za Mantrę i maluchy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zaciśnięte kciuki za Mantrę to w tym momencie towar u nas najbardziej poszukiwany :-)

      Usuń
  9. podziwiam Twoją cierpliwość:) no i trzymam kciuki za jarmark:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki. Relacja z jarmarku już niebawem :-)

      Usuń
  10. a gdzie ten jarmark, w Lubomierzu? Pozdrawiam i zapraszam do mnie po wyróżnienie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarmark był w Lubaniu :-) Dziękuję za wyróżnienie :-)

      Usuń
  11. "Kwiatuszek zrobiony przez Chłopa"

    ten twój Chłop to jakieś połączenie MacGyvera i Chucka Norrisa

    co za zdolny typ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Dokładnie! Cieszę się, że ma na tyle do siebie dystans, że nie wstydził się tego upublicznić (wyjątkowo zapytałam o zgodę).

      Usuń
  12. No Riannon, wiedzialam, ze jestes zdolna bestia! Pieknosci robisz, az zazdroszcze.
    A chlopa kwiatuszek przepieknej urody, usciski dla Was.

    P.S. Zabieram sie za wasze archiwum, bo straszne zaleglosci mam i z niecierpliwoscia bede czekala na relacje z jarmarku.

    OdpowiedzUsuń