O mnie

Moje zdjęcie
Kobieta wciąż zadziwiona otaczającym ją światem. Z wykształcenia archeolog, z wyboru Wolny Człowiek i Kustosz we własnym Muzeum. Z urodzenia Wrocławianka, z wyboru mieszkanka małej wsi. Na pytania miejskich kolegów: "co ty robisz do licha na tej wsi"??? odpowiada: "żyję!!!". Zawsze niepokorna i pozostanie taką do śmierci. Wyznaje w życiu maksymę: "Ludzie posłuszni żyją, aby spełniać oczekiwania innych. Nieposłuszni realizują swoje marzenia". Kobieta owa ma wciąż wiele pomysłów, które uparcie realizuje na powyższej zasadzie. Posiadaczka 3 psów i 1 Chłopa. Chce się dzielić z ludźmi swoim kawałkiem życia prowadząc Gospodarstwo Agroturystyczne, Muzeum Dwór Feillów oraz Hodowlę Psów Rasy Golden Retriever.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Jak Chłop z dziadami o maszynę walczył.


Miałam sobie kupić maszynę do szycia w maju na urodziny, ale wiecie, jak to jest.
-Kup sobie teraz- namawiał mnie Chłop.
-Ale ja teraz mam inne rzeczy na głowie.
-Niech już będzie, przyda się.
-Ale jeszcze nie zdecydowałam, jaka to ma być maszyna.

W międzyczasie zerkałam na fora, gdzie zdolni ludzie płci obojga podpowiadali i testowali różne maszyny. Uparcie wychodziło na to, że dla zupełnie początkującego najlepiej pod względem ceny, jakości i możliwości, w swojej kategorii oczywiście, wypada maszyna z Lidla, niejaki Silver Crest. Nieco się zmarszczyłam, że maszyna z Lidla wypada w ocenie lepiej niż taki Łucznik, na którego się zasadzałam. Szybko też fachowcy wyprowadzili mnie z błędu, co do jakości obecnych Łuczników i kraju, gdzie się je produkuje pod tą marką.

Kiedy w sobotę przypadkiem usłyszałam, że od poniedziałku w Lidlu dostępne będą Silver Cresty pomyślałam, że może warto sobie zrobić urodziny w lutym, a nie w maju i zaczęłam się głośno zastanawiać. Przejrzałam blogi, fora i okazało się, że wcale nie jest łatwo tę maszynę zdobyć. Sceny, jakie opisywano, przenosiły mnie żywcem w czasy PRL-u, kiedy od 4 rano stał pod sklepem ogonek wygłodniałego kiełbasy narodu.

Nie wierzę w to- pomyślałam sobie jednocześnie dzieląc się z Chłopem swoimi rozterkami i odkryciami.
-A ja wierzę- powiedział Chłop.- Kto przychodzi o 8.00 rano w dzień roboczy i czyha na promocję? Same stare dziady, które tęsknią za komuną ze wszystkimi jej aspektami.
-To co robimy, kupujemy?
-Ja bym kupił.
-Ale jeśli to się wiąże z bitwą z dziadami?
-A co, ja z dziadem starym i kulawym nie dam sobie rady???
-No nie wiem, ja się uważam za człowieka cywilizowanego. Możemy spokojnie podjechać w poniedziałek po południu i zobaczyć, czy są.
-Nie będzie. Przecież Lidl w Gryfowie to prowincjonalny punkt. Ile tu mogą rzucić tych maszyn? Może dwie – trzy sztuki. Cena jest atrakcyjna, ludzie rozdrapią, zobaczysz.
-Ostatnio czytałam o metodach manipulacji przez kierownictwo marketów. Piszą, że mają towar do wyczerpania zapasów, ponieważ chcą wymusić na człowieku poczucie, że nabywa coś wyjątkowego. To takie bezpośrednie nawiązanie do mentalności z dawnych lat, którą społeczeństwo nadal pielęgnuje. Coś o co trzeba walczyć, lub czego jest zbyt mało, nagle staje się dobrem, które należy posiadać nawet, jak nie jest potrzebne.

Chłop popatrzył na mnie z politowaniem.
-Gwarantuję ci, że dziady nie czytały tego opracowania i rzucą się na maszyny właśnie dlatego, że są tanie, a nie że są im potrzebne.

Pomyślałam, że coś mi nie gra. Owszem, maszyna nie jest droga, ale to jednak jest ponad 300 zł. Tutaj, na prowincji, to poważna część domowego miesięcznego budżetu.

-Dobrze. Prewencyjnie podjedziesz rano tuż przed otwarciem sklepu. Trudno, najwyżej ekspedientki wezmą cię za idiotę, który pomylił sobie epoki.
-A ty?
-A ja zrobię śniadanie, bo nie mam nerwów do takich akcji, jeżeli rzeczywiście dojdzie do scen.

Poniedziałek 8.15. Chłop wjeżdża na podwórko. Przez okno w aucie widzę, że na siedzeniu stoi karton. Znaczy- mam maszynę. Widzę, że Chłop jest lekko oszołomiony i nieco wymięty.
-Uszyjesz mi za to plandekę do Syfa-mówi zmęczonym głosem.
-I jak było? Spokojnie, prawda?-dopytuję się słodko.
-CO, SPOKOJNIE!!!???- oburza się Chłop i stawia pudło na biurku.



Opowieść Chłopa:
Wyjątkowo szybko udało mi się dojechać do sklepu i byłem tam o 7.45. Już stał kilkuosobowy tłumek. Do ósmej zgromadziło się już kilkanaście osób. Tak jak przypuszczałem, prawie same dziady. Tłum szeptał konspiracyjnie, co dało mi do zrozumienia, że każdy wie, że towaru nie dla wszystkich starczy. Być może nie wszyscy przyjechali po maszyny, może były jeszcze jakieś inne atrakcyjne promocje. Nadstawiłem ucha:
-A za czym pani stoi, sąsiadko?- odezwała się jedna z bab
-A pani za czym?- odpowiedziała jej pytaniem nieufna sąsiadka. Bo przecież może znajoma to konkurencja do towaru?
-Za maszyną- cicho szepnęła baba.
-Ale przecież pani już ma maszynę! Co, niedobra jest?
-Ale to jest bardzo dobra niemiecka maszyna i w metalowej obudowie.
To się baba zdziwi, jak otworzy pudło, o ile zdołała się do niego dopchać.

Sklep otwarty. Tłum dziadów dosłownie rzuca się naprzód. Scena, jak z dawnych kronik filmowych. Dziadki zaklinowały się już na samym wstępie. Sapiąc i stękając, przepchnęliśmy się wszyscy i zaczął się pościg, kto pierwszy do półek. Postanowiłem nie lecieć za nimi, tylko sprytnie obrać okrężną drogę. W końcu mam do czynienia z kulawymi dziadami, a nie ze sprinterami na olimpiadzie. A przepychać się na czoło tłumu waląc łokciami staruszków to już przesada. 
Trochę mnie zaniepokoiło, że większość jednak zasadza się na te maszyny i ma w oczach obłęd. A pudeł nie jest wiele. Dopadłem kosza z towarem od drugiej strony. Naprzeciwko widzę, że dziadki są tuż, tuż. Już wyciąga się las rąk w kierunku maszyn i w tym momencie przypomniałem sobie wczorajszy dokument na Discovery o bombowcach nurkujących. Rzuciłem się szczupakiem i pierwszy wyciągnąłem jedno z pięciu pudeł. Wtedy spostrzegłem, że za mną poleciała młodsza od średniej tłumu dziewczyna. Zrobiła dokładnie to samo i też jej się udało.

Jak już sturlana ze śmiechu wstałam na obie nogi pomyślałam, że teraz Chłop ma u mnie takie fory, że ho, ho, ho...

Jestem tak początkująca, że już bardziej nie można być. Z rozpakowanych akcesoriów rozpoznałam jedynie igły, nici i... śrubokręty :-)


Po zasłużonym śniadaniu, usiedliśmy z Chłopem i z instrukcją obsługi udało się założyć obie nici, a tym samym przygotować maszynę do czynności szycia. Potem oswoiłam się z pedałem, gdyż z pedałami mam niezbyt ciekawe doświadczenia z przeszłości. Jako osoba nie prowadząca pojazdów mechanicznych nie mam wyczucia i najczęściej w maszynach dawałam gaz do dechy, co powodowało palpitację serca u mojej mamy i uzasadnione okrzyki, tym bardziej, że ze strachu puszczałam ręce, a nie zwalniałam pedału. Mama w końcu przestała być zainteresowana nauczeniem mnie szycia na maszynie. Ciekawe dlaczego? :-)

Przed nabyciem maszyny zrobiłam wywiad i wypytałam przyjaciółkę, co zniechęciło ją do nauki szycia, którą podjęła, gdy byłyśmy jeszcze w liceum. Czy to jest jakaś kosmiczna technologia i wiedza tajemna? Okazało się, że przyjaciółka zaczynała się uczyć od wykrojów z Burdy, co okazało się zbyt trudne i dołujące dla nastolatki.


Szyję :-)))

Ja na razie nie mam żadnych planów, co do szycia ubrań. Maszyna, taka właśnie prosta,  potrzebna mi jest do drobnych prac typu obrębianie czapeczek na słoiki i butelki, wykańczanie prac hafciarskich. Z czasem chciałabym szyć firmowe ściereczki i ręczniki dla potrzeb mojego gospodarstwa agroturystycznego oraz naszywać różnego rodzaju aplikacje. Maszyna usprawni produkcję ręcznych, haftowanych obroży dla psów. I pewnie nawet jeszcze nie przypuszczam, do czego jeszcze jej użyję.

57 komentarzy:

  1. No to się uśmiałam :) Gratuluję zakupu! Pozdrawiam Wiola:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-* Jeszcze nie mogę ochłonąć i obwąchuję maszynę ze wszystkich stron ;-)

      Usuń
  2. O Boże ale się uśmiałam.....
    Ale to śmiech przez łzy ,bo swojego chłopa też obarczyłam dziś zadaniem "Jedź do Lidla i kup tę machinę..." .Nie dla mnie ,co prawda tylko dla Córy ,postanowiła nauczyć się szyć ,a ja wredna matka swojej jej nie dam ,bo czym będę zarabiać jak mi zepsuje???
    Z wykrojami z burdy nie jest źle ,trzeba tylko nauczyć się je czytać hehe. Machina całkiem całkiem ,kupa ściegów a i overlock niby jest.
    To białe podłużne na zdjęciu to do obszywania dziurek ;-)
    A tu panie pokazują co ona umi^^
    http://www.lidl.pl/cps/rde/xchg/SID-7C8879AB-D3BF5E3B/lidl_pl/hs.xsl/21153.htm
    Pozdrawiam
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co, udało się Wam wyrwać maszynę z łapsk dziarskich emerytów??? :-)
      Dzięki za linka. Zapewne będę teraz bywać na "blogach szyjących", na pewno będę podglądać i Twoje prace :-)

      Usuń
    2. No i wyobraź sobie, że mój Maż w Lidlu przegrał...Dziady go pokonały ,a fakt to zadziwiający i jeszcze nie może wyjść ze zdumienia^^ Dziecko obrażone na całego.
      Z wrzucaniem swoich prac jeszcze rzez chwilę będę mieć problem ,zamordowałam aparat ,a zdjęcia telefonem są kijowe. Chłop nie przełknie na razie takowej inwestycji...
      W ogóle to czytam Twojego bloga od dłuższego czasu,jam historyk (histeryk jak mówi Chłopisko) więc jak widzę twoje skarby,zdjęcia itp. Kocham takie rzeczy ;-) No i mam Goldena ,synuś ostatnio się słabo prezentuje ,bo mamy remont,ale normalnie jest przystojny i w ogóle pies nad psy.No i toleruje me koty.
      Pozdrawiam z JG ;-)

      Usuń
    3. Ja bym nie rezygnowała, szkoda dziecka, bo się zniechęci. I tak jak ja, zabierze się potem za temat koło 40-ki :-) Zaglądajcie do tego Lidla, bo może uzupełnią towar. Albo z innego sklepu da się ściągnąć? Niektóre sieciówki tak robią. Z drugiej strony wygląda na to, że na nasz jeleniogórski teren dali za mało maszyn, albo mamy większe zapotrzebowanie niż inni.

      Cieszę się ze spotkania kolejnej pokrewnej duszy ;-) Zaraz się tam do Ciebie na bloga wprowadzę :-)

      Usuń
    4. Acha, nie wiem na ile jesteście mobilni, ale można jeszcze podzwonić po Lidlach w okolicy, popytać i podjechać, jak się maszyna gdzieś znajdzie.

      Usuń
  3. Niezły ubaw. A maszynę taka też bym chciała, ale nie mogłam niestety do Lidla dziś i pewnie one już "wyszły". Jestem posiadaczką stareńkiego łucznika, na którym kiedyś sporo szyłam, ale to już antyk prawie. POzdrawiam i fajnej zabawy z maszyną życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie powinny one tam leżeć przez jakiś tydzień. Warto sprawdzić, może nie wszędzie są tacy szaleni emeryci :-)

      Usuń
  4. No to ja jestem ostatnia naiwna, bo też się szykowałam na zakup tejże maszyny, ale... no właśnie, "teoretycznie powinny one tam leżeć przez jakiś tydzień", więc spokojnie wybierałam się do L. w najbliższych dniach ;-))
    Gratuluję maszyny, ale przede wszystkim walecznego Chłopa!
    Ściskam czule ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zajrzyj do L. bo może tak być, jak Sunsette pisze poniżej. To może być też kwestia miejsca zamieszkania, ilości towaru, etc.
      W imieniu Chłopa dziękuję :-)
      Został on bohaterem w swoim domu :-)

      Usuń
  5. No też się uśmiałam. Ja zakup swojego "SilverCresta" zleciłam przyjaciółce, bo w mieście mieszka i ma Lidla niedaleko. A ona co zrobiła? Zleciła chłopu swojemu;) I nie wiem, z czego to wynika, ale raz są po te maszyny nieziemskie kolejki, a raz wcale nie ma. Chłop koleżanki nie musiał toczyć bojów, pojechał rano, maszyn było dużo. Zakupił. Potem za 2 dni przyjaciółka była w Lidlu i nadal stały;)
    Też nie prowadzę samochodu i też na początku miałam problem z opanowaniem pedała;) Ale szybko się nauczyłam. Maszyna wg mnie dobra dla samouków, łatwa w obsłudze, jestem zadowolona - tyle, że ja nie szyję nic nadzwyczajnego, tylko proste rzeczy.
    Powodzenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodziło, bo jeżeli nauczę się prostych rzeczy i mi się spodoba, to będę mogła zafundować sobie coś bardziej profesjonalnego. Teraz biorę nawet pod uwagę, że szycie mi się nie spodoba i odłożę ją w kąt.

      Usuń
  6. Wczoraj rozmawiałam o tej maszynie ze swoim chłopem, niestety nie wyraził aprobaty :( Do wykańczania tkanin byłaby jak znalazł. Może następnym razem...
    Mam nadzieję, że Twoja będzie chodzić pełną parą :) Opowieść o wyścigu po markecie jest świetna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko do obszywania, to po co kupować drogą, skoro taka całkowicie wystarczy. Może do następnego razu Chłop przemyśli sprawę. A jak nie, to zażycz sobie super wypasionej maszyny na jakiś prezent i już :-)

      Usuń
  7. Pogratulowac Wielkiego Lowcy w Chlopie ;) Usmialam sie do lez!

    Rowniez przymierzam sie do zakupu maszyny ale to juz bedzie zakup bez wrazen, niestety! ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas w czwartek o 7.00 rano otwarcie nowej (drugiej) "Biedronki" w Warce - i też spore promocje, ciekaw jestem, co się będzie działo? A stara ma iść do remontu i być może - tak samo jak w Konstancinie, z czego nie zdążyłem skorzystać, bom kilka minut za późno podjechał (już się zamykała...), ostatniego dnia będzie 30% przeceny na wszystko..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to nigdy nie biorę udziału w promocjach, bo to faktycznie generuje sztuczne potrzeby i skłania do kupienia i wydania pieniędzy na rzeczy niepotrzebne, bo są taniej. Dlatego do głowy mi nie przyszło, że obawy Chłopa co do dzikiego, jak na prowincjonalne miasteczko, tłumu są w jakiś sposób uzasadnione.
      Ale za to, przy okazji pobytu u rodziców we Wrocławiu, latam po outletach i wyszukuję markowych ciuchowych okazji za 5 zł :-) Gdzieś te instynkty łowcze w ludziach drzemią i muszą czasem dać im upust ;-)

      Usuń
  9. mi ten pomysł wcale się nie podoba! szycie fatałaszków tylko niepotrzebnie odciągnie Cię od pisania książki ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he... Jak przyjdzie ten moment i ten czas na książkę, to nic mnie nie powstrzyma :-)

      Usuń
  10. Riannon - Jesteś Wielka... wielkie THX za Info !!!!
    Mój chłop siedział i pił piwo bo tone węgla zniósł... a ja mu ukradłam pół szkalneczki i czytam Twojego bloga...
    Wołam.. organizuj szybko jakiegos kierowce i jedźcie do LIDLA !!!!
    Pewna byłam że po maszynach to już tylko wspomnienie...
    Mój chłop dzwoni ze sklepu... że Luzzz... bo maszyn to chyba 10 jeszcze stoi... i są jakieś jeszcze po 499 zł z overlockiem na 3 nitki...
    No i mam... Jest Radość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Cieszę się, że na coś się przydał mój wpis ;-) Tak jak przypuszczałam, to od miejsca i ilości towaru zależy, czy są sceny, czy nie. Nigdy nie biorę udziału w takich wyścigach, zatem nie wiem, czy np za kilka dni nie uzupełnią brakującego asortymentu. W każdym razie woleliśmy nie ryzykować będąc zdecydowani na maszynę.
      Te droższe to overlocki. Nie wiem, czy mają funkcję szycia na maszynie, w każdym razie to bardziej wyspecjalizowany sprzęt. Stały i nikt się na nie rzucał.

      Usuń
    2. Ja się rzucę!! Cholera nie wiedziałam, że w Lidlu jest overlock!!Zabiję tego chłopa ,że relacji rzetelnie nie przekazał!!! Co za...@#$%#@.
      Overlock jest do obszywania boków jak się szyje ciuchy głównie, czyli dla mnie bomba.

      Usuń
    3. Faceci tak mają. Jak im się każe coś konkretnego nabyć, to na boki za innym towarem nie patrzą. Z resztą, diabli wiedzą, czy akurat u Was nie wymiotło równie szybko overlocków :-(
      Ja tłukłam Chłopu do głowy dosyć długo, żeby się nie pomylił i po złapaniu towaru sprawdził, czy to na pewno jest maszyna, a nie overlock :-) Jak widać, mieliśmy całą opracowaną strategię :-D

      Usuń
    4. No tak byłam w jeleniogórskich Lidlach ,maszyny stoją jak byk w Lidlu na koło Tesco ,a za to overlokców ani widu, cholera by to wzięła. Kupiłam silvera ,jakby ktoś się jeszcze zasadzał na nie, to leżały jeszcze 4 szt.
      Przynajmniej Dziecko może przestanie fochować

      Usuń
    5. Super! Jestem pewna, że uda się też w jakimś innym sklepie z overlockiem. Trzymam kciuki!

      Usuń
  11. A mówią, że na wsi spokój i cisza :P
    Chłopu szczerze gratuluję, Tobie jeszcze bardziej :D

    Pozdrawiam

    PySy.
    W temacie szycia nie wspomogę, bo ja chyba największy matoł jestem w tym temacie ;) Nie umiem, nie rozumiem, ale bardzo chciałabym umieć robić drobne przeróbki moich ciuchów. Bo ja taki nietypowy rozmiar jestem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem matoł, ale nie święci garnki lepią. Trzeba się po prostu za to zabrać i już :-) Ale wcześniej dojrzeć :-)

      Usuń
    2. Znaczy nie dojrzałam jeszcze :P I chyba raczej nie dojrzeję :/

      Ale kciuki za Ciebie potrzymam. Koniecznie sie pochwal :D

      Usuń
  12. Mąż mój kupił sobie parę fajnych narzędzi w Lidlu ale wszystkie "się" rozwaliły:)na szczęście są na trzyletniej gwarancji i można psuć od nowa:) Pozdrawiam !
    PS: Zaprosiłam Cię na pewnym portalu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę znaleźć tego zaproszenia :-( Być może wraz z innymi niezidentyfikowanymi przeze mnie osobami uległ usunięciu i tu mi w takim razie głupio :-( Podrzuć mi na priv linka do siebie na FB, to ja teraz wyślę zaproszenie :-)

      Co do narzędzi z marketu, to raczej unikam kupowania, ale tu mnie przekonało, że to chyba nie jest bubel, gdyż nikt nie odsprzedaje tych maszyn. Na allegro w każdym razie ich nie ma :-) I rzeczywiście, skoro popracuję na niej 3 lata, to czego więcej chcieć :-) Jeśli mi się spodoba, do tej pory na pewno kupię markowy, dobry sprzęt, jeśli nie- pójdzie i tak w kąt.

      Usuń
    2. Hi, moje zaproszenie też zgniło :P

      Usuń
    3. No żesz!!! Ja chyba się nie potrafię posługiwać FB :-( Proszę jeszcze raz, albo linka na priv do swojego profilu. Z Mateusem dziś się udało :-)

      Usuń
  13. hahahah cudowna relacja :D w Lidlu co jakiś czas się pojawiają produkty sliver crest- mam od nich maszynę do pieczenia chleba, bardzo przyzwoita :) Też chciałam się zasadzić na ta maszynę ,ale teraz na etapie rozkręcania własnej firmy , inne wydatki mi spędzają sen z oczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za "nowe życie" :-) A maszyny pojawiają się co pół roku, to pewnie załapiesz się, jak przyjdzie na Ciebie natchnienie :-)

      Usuń
  14. Po przeczytaniu postu zapłonęłam gwałtowną żądzą natychmiastowego posiadania
    takiej maszyny, dobrze, że nie było pojazdu pod ręką, miałam czas ochłonąć; do licha! po co mi jeszcze jedna maszyna? mój łucznik sprawuje się całkiem dobrze, mimo, że ciężki jak diabeł, i tak wiele znowu nie szyję; pewnie zadziałał ten sam mechanizm co w kolejce, na emeryturę mi trzeba, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jak masz Łucznika starszej daty i trafił Ci się dobry egzemplarz, to faktycznie maszyna z Lidla nie jest potrzebna :-)

      Usuń
  15. No proszę.... a u mnie w Lidlu regularnie pojawiają się zarówno zwykłe maszyny jak i overlock. I stoją, bo nikt ich kupić nie chce ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mnie troszkę dziwi, bo to naprawdę dobra maszyna. Przynajmniej na razie :-) Może rzeczywiście na Wasz region wrzucają więcej.

      Usuń
  16. Oj, uśmiałam się do łez .
    Nie tak dawno mój Chłop, kupił naszemu dziecku Łucznika produkowanego oczywiście w wiadomym kraju, póki co chodzi nieźle, wygląda niemal dokładnie jak Twój Silver Crest :)
    Teraz zasadzę się na overlock w Lidlu i wtedy wykorzystam doświadczenie Twojego Chłopa :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam żadnych wątpliwości, że niby niemiecki Silver Crest również produkowany jest w Azji :-) Dlatego właśnie wybrałam SC ze względu na większą liczbę ciekawych ściegów w stosunku do ceny. Łucznik za 320 zł nie ma tylu funkcji.
      Poluj na overlock, tylko nie zapomnij wcześniej obejrzeć filmu o bombowcach nurkujących :-D

      Usuń
  17. Gratuluję zakupu i czekam na prezentacje tego co na niej uszyjesz :) Jak się okazuje, dziady to najbardziej majętne istoty w naszym kraju, dochody mają co miesiąc, w odróżnieniu od wielu młodych bezrobotnych :D no ale jak widać brakuje im zwinności bombowców nurkujących ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sprawność bombowca nurkującego wygrywa z zasobniejszym portfelem :-)
      Na razie cieszę się moją maszyną obrębiając czapeczki na słoiczki w różne śliczne ściegi ozdobne. Mam już kilka ulubionych ściegów. Mało to twórcze, zatem na razie niewiele jest do pokazania.

      Usuń
  18. Jednym słowem sukces! Sama bym się rzuciła szczupakiem, bo na razie szyję ręcznie, bo mój stary rupieć zacina się, zrywa nitkę, selończe i mnie okrutnie denerwuje. A jeśli mowa o polowaniu na towary - swego czasu polowałam na kuchenkę gazową cud urody z Biedronki. Rzucili jedną. Ja byłam druga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie! Rzucić jedną kuchenkę, to zwykły sadyzm! :-(

      Usuń
  19. Zazdrość! Zazdrość!
    Nam się ostatnio (przy pierwszej wymianie igły) gwint od tego tam pokrętełka wygładził... ale nie w tak wysublimowanym modelu. Dobrze, że się nie zorientowaliśmy, że TAKIE RZECZY rzucą na sklep w Gryfowie - cóż by to był za oryginalny bruderszaft - bitwa o maszynę do szycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wygładzony gwint i to za pierwszą zmianą, źle wróży naszej hm... subtelnej :p

      Usuń
  20. :)))) cudny wpis, piekna walka ,Chłop sie spisał! :)))
    Zyczę przyjemnosci z szycia!

    Gratuluję nabytku.
    Moja maszyna to stary łucznik,moze jeszcze ją wyremontuję i bedzie działać ,jak na razie biedna est a ja razem z nią.

    Nie mam lidla ,ale chrapkę na maszynkę i owszem, a jeszcze marzy misie owerlock,takie cudo do obrzucania i szycia bardziej elastycznych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, przyjemność jest, jak się już to wszystko opanuje :-D

      Usuń
  21. Parurowa Ciotka dopiero teraz przeczytała zaległe posty drogiej
    Riannon.
    Kurna nie masz wyjścia: szyjesz mundurek na syfa, Krzyś nie podaruje- taaaaaaaaaaaakie poświęcenie-kurna obsmarkałam się
    ze śmiechu.
    Pozdro! :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zakup, potwierdzam własnymi doświadczeniami,bardzo trafiony. Mam tą maszynę od ok. roku i sobie chwalę. Agresywny tłumek przed Lidlem to i u mnie norma. Najgorsze są "nerwowe" emerytki o rozbieganych oczkach. Taka to może nieźle człowiekowi przyłoić wózkiem zakupowym gnając do kosza z towarem.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znoszę takich akcji w sklepach i omijam je jak tylko mogę.
    Co do maszyny to niewiele się różni od mego 20-letniego Łucznika.Wyposażenie jest identyczne.Z perspektywy czasu to mogę doradzić,by dokupić szpulek na nici(mam chyba ok 10).Czasami jest istotne jaka nić ma "iść" od spodu,a nawijanie lub rozwijanie denerwuje(u mnie można to nawinąć maszynowo).

    I tak dla sprostowania:krawcową nie jestem,ani matołem ;)
    Talentu zbytniego do szycia nie mam,ale umiem wymienić zamek w kurtce lub spodniach,skrócić spodnie itp.
    Czytając przypomniałam sobie,że mam(ukryty :p ) kopiec ubrań do szycia...

    Chyba poproszę swój Łucznik by mi dał kopa dopingującego :P

    OdpowiedzUsuń
  24. uh znalazlam sie po dlugim czasie i czytam sobie o lidlowce (maszynie oczywiscie) tez mialam ale juz nie mama ehehhe.popsula sie po pol roku ,za cienka byla na moje patchworki .niestety. i musze powiedziec ze jest zupelnia inna niz stary lucznik i nawet nitke obcina heheeh

    OdpowiedzUsuń
  25. Za horyzontem :-*

    Malach, dziękuję i pozdrawiam zwrotnie. Mam nadzieję, że po roku też to samo powiem o mojej maszynie :-)

    jaska- Fajnie, że wpis Cię zdopingował do odkurzenia maszyny. Miłej pracy, hi hi... :-) Najpierw pozabieram od mamy wszystko, co jej nie potrzebne, a ma góry nici i akcesoriów w domu, które nie są jej potrzebne i będę potem uzupełniać braki :-)

    majowababcia- cóż, pozostaje mi mieć nadzieję, że nie będę miała zbyt dużych wymagań co do maszyny i przetrwa :-) A tak poważnie, to jak wciągnie mnie szycie, kupię sobie coś lepszego i mocniejszego i co za tym idzie, droższego :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja wam powiem, ze to nie tylko emeryci polują w Lidlu. Jakiś czas temu rzucili w Lidlu kurtki softshell. Poprosiłam więc moją mamę (emerytkę nota bene), żeby kupiła nam takowe. Była pod sklepem tuż po 8.00, a ludność stała ponoć od 7.00. Tłum dziki latał z obłędem w oczach po sklepie i targał po kilka sztuk tych nieszczęsnych kurtek, i wcale nie byli to emeryci... ;]

    P.S. Rozumiem, że słowo "dziady" to taka... hm hm... metafora(?) ale trochę mnie to razi jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że Cię uraziłam moim specyficznym poczuciem humoru :-(

      Usuń