Od pewnego czasu moje wizyty we Wrocławiu są mocno
abstrakcyjne. Nigdy nie wiem, jak potraktuje mnie ojciec, który cierpi na
zaawansowaną już niestety chorobę Alzheimera. Czy mnie pozna, pomyli z kimś
innym, dopisze stadko dzieci, jak to było ostatnim razem? Leki "na mózg" pomagają. Tym razem, niewątpliwie długo przez mamę przygotowywany na mój
przyjazd, ojciec rozpoznał mnie (a przynajmniej tak twierdził), potrafił
przypisać mnie do Chłopa (ty jesteś od Krzysia? :-) i pytał o pieski, choć nie
potrafił wymienić żadnego z imienia. Co ciekawe, jeszcze jakiś czas temu mama
mówiła, że pytając o swoje obie córki nie wymienia naszych imion. Pamięta za to
zięciów. Mówi o nas „ta od Krzysia” i „ta od Andrzeja”. Czy ojciec podczas
pobytu miał jakąś ciągłość w rozpoznawaniu mnie, nie wiem. Podczas, gdy
malowałam rodzicom altanę na działce, słyszałam, jak mówił do mamy: „on
maluje”. Znając konserwatywne poglądy ojca objawiające się między innymi tym,
że od wczesnego dzieciństwa byłam strofowana za zachowania niegodne grzecznej
dziewczynki (np. gwizdanie i zawody w pluciu na odległość), ojcu zapewne w
głowie się nie zmieściło, że kobieta może trzymać pędzel w ręku i odwalać
brudną robotę. Obawiam się, że cała zasługa za robotę spadnie na Chłopa lub
szwagra, ale co mi tam.
Z tych działkowiczów, to niezłe ziółka.
Makowe pole odkryłam pomiędzy ogrodami :-)
Ach, dlaczego nie odziedziczyłam takich praktycznych talentów po rodzicach? :-(
Zrobienie i utrzymanie nawet najmniejszej grządki to dla mnie kosmiczna technologia :-(
Ojciec jakiś czas temu miał robiony tomograf mózgu. Mocno to
przeżył. Od tamtej pory twierdzi, że w kapsule, do której wjechał, wymienili mu
mózg na nowy. Bardzo się tym przejmuje i uważa za swój obowiązek dbać o ten
nowy mózg. Objawia się to tym, że absolutnie nie chce wychodzić z domu bez
czapeczki. Upał, czy nie, ojciec łapie za czapkę, a mama próbuje wyperswadować
mu ten pomysł. Biorąc pod uwagę walory komunistycznego budownictwa, sąsiedzi z
prawa, lewa, spod spodu i z góry mają niezłe słuchowiska. Nie wspominając już o
działkowiczach, bo na terenie działek sceny rozgrywają się na otwartej
przestrzeni. Podczas pobytu na działce czasem nie wiedziałam, gdzie się schować
i w jaką dziurę wleźć. Jestem pewna, że wszyscy mają nas za rodzinę patologiczną,
ale co mi tam.
Po dniu spędzonym z pędzlem zarządziłam dzień dla siebie,
mimo niepokojących sygnałów z domu, że Mantra drugi dzień leży po bramą
wjazdową czekając na mnie. Chłop mówił to takim tonem, jakby leżał tam razem z
nią. Chłop też trzeci dzień z rzędu rąbał pierogi z Biedronki, ale skoro po
ruskich sięgnął po mięsne, to znaczy, że miał jakieś urozmaicenie. Uznałam, że
odrobina egoizmu z mojej strony tylko wyjdzie moim stworzeniom na dobre
(docenią moją obecność i opiekę) i ruszyłam w miasto.
W pierwszej kolejności zajrzałam do niedawno oddanej Sky Tower. Nie było jednak tam nic ciekawego. Wrocław ma już chyba dosyć galerii handlowych. Sky Tower głównie świeci pustkami, jeśli chodzi o zagospodarowanie. Jest tam kilka sieciówek i dosyć sporo, jak na tę przestrzeń, kawiarni.
Koniecznie chciałam zobaczyć wyremontowany (no, prawie wyremontowany) Dworzec Główny.
Spodobał mi się zarówno w ogóle, jak i w szczególe:
Szczególnie przypadł mi go gustu strop, jakby stylizowany na wnętrze starego drewnianego wagonu.
Tymczasem w Tuskulum, podczas mojej nieobecności, też było
mocno abstrakcyjnie. Chłop, zanim wysłał do Urzędu Marszałkowskiego wezwanie do
usunięcia naruszenia prawa, powędrował poskarżyć się w LGD (Lokalna Grupa Działania, gdzie nasz wniosek został wysoko zaopiniowany). Tam sympatyczne
panie przeraziły się naszym pomysłem założenia sprawy w Sądzie Administracyjnym
za argumentację podając, że oni będą się mścić i nigdy niczego już nie
załatwimy.
Nadal nie mogę wyjść z lekkiego szoku. Mentalność komunistyczna, a
może po prostu małomiasteczkowa, wciąż
żyje w narodzie. Jak to jest możliwe, aby było przyzwolenie na to, że
urzędnik działa poza prawem? Co to znaczy, będą się mścić?
Empatyczny z natury
Chłop dał się ubłagać sympatycznym dziewczynom i wstrzymał się kilka dni z
wysłaniem wezwania. Postanowiliśmy dać ostatnią szansę wskazanej palcem w ostatnim wpisie urzędniczce i zwróciliśmy się na podany adres mailowy z prośbą,
aby przesłała nam wykładnię, na jakiej podstawie uznała, że nasze muzeum,
istniejące od 5 stycznia tego roku, zgodnie z ustawą o muzeach, według niej nie istnieje. Nie otrzymaliśmy
żadnej odpowiedzi.
Uważałabym się za ostatnią oślą dupę, gdybym odpuściła tym bardziej, że sam Chłop znalazł wykładnię Ministra Rolnictwa świadczącą na naszą korzyść.
W piątek zatem wezwanie zostało wysłane do Urzędu Marszałkowskiego i niewątpliwie sprawa znajdzie swój epilog w Sądzie Administracyjnym. Na założenie sprawy mamy dwa miesiące, na razie czekamy na rozwój wypadków.
To nie koniec abstrakcyjnych przygód Chłopa w Tuskulum. I
pomyśleć, że niektórzy mówią, że na wsi jest nudno!
Pomiędzy gaciami a
bluzkami, pośród których buszowałam na wrocławskim ucywilizowanym targowisku-Arena, rozdzwonił się
telefon.
-Ale miałem przygodę- odezwał się rozemocjonowany Chłop.-
Idę sobie z Fioną wzdłuż drogi na kupę, patrzę, a tu jedzie sznur samochodów.
Schodzimy z drogi, a w tym samym momencie wychyla się z auta głowa i woła: "Panie Krzysiu, my do pana!!!".
Co się okazało? Organizatorka Dnia Otwartych Domów
Przysłupowych, pani Ela ściągnęła do Tuskulum media-prasę i telewizję.
Przyjechał też z mediami obecny burmistrz Gryfowa Śląskiego, były poseł-
Olgierd Poniżnik (mamy zaproszenie do Ratusza na kawę :-) Chłop, samotny na gospodarstwie, a tym samym rozczochrany i nieogolony, udzielił wywiadu lokalnej
prasie i telewizji po czym zaprezentował identyczną postawę, jak ja po
wywiadzie na Jarmarku Wielkanocnym. Zawstydził się i przejął, że źle
wypadł. Podobno go zatkało. Impreza,
spontaniczna i niezapowiedziana niestety mnie ominęła.
Jedno mnie zastanawia. Tu prasa, telewizja, imprezy,
wywiady, publikacje, a urzędasy* w Dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim
twierdzą, że naszego Muzeum nie ma :-)
*Różnica pomiędzy urzędnikiem a urzędasem jest mniej więcej
taka, jak pomiędzy kibicem, a kibolem.




















































