-O jej- wzdycha
Chłop, kładąc na stole zakupy- Zapomniałem kupić alkohol.
-I w czym problem?-pytam,
bo od wielu dni nie kosztowaliśmy żadnego alkoholu, zatem nie widzę problemu,
czemu to akurat dzisiaj ma nam przeszkadzać.
-Bo dzisiaj są finały
Top Model.
-No i?- pytam, bo
nie widzę związku.
-Tego nie da się
oglądać na trzeźwo.
Przestałam już pytać, czy
po prostu nie moglibyśmy sobie podarować tej wątpliwej przyjemności, ponieważ
wiem, że są na tym świecie takie wydarzenia i takie koszmarne audycje,
które mojego Chłopa wprawiają w jakiś
dziwny stan masochistycznego bezruchu. Tak jest co niedziela z ludowymi, tak jest ze wspomnianym Top Model.
Przypomina mi się w tym miejscu taka scenka:
Mieszkając we Wrocławiu z
Mamuśką w towarzystwie buldogów angielskich, przydybałam pewną babkę, która
kolejny dzień stała pod płotem i wpatrywała się z fascynacją w buldogi. Widząc
mój wzrok powiedziała: "Bo one są tak okropnie, okropnie brzydkie, że ja nie
mogę od nich oczu oderwać". Podzielałam jej zdanie. Po tym oświadczeniu
zaczęłam się jej kłaniać w pas z odległości wielu metrów. Do dziś, nawiasem
mówiąc, mam koszmarne sny, że Mamuśka wprowadza się do nas ze swoimi buldogami.
Jak zdarza mi się napyskować Chłopu słyszę: "oj, chyba chcesz, abym załatwił
ci buldożka" lub "uważaj, bo buldożek już do ciebie jedzie".
Piekło
i szatani!!!
A z resztą, kto tam wie, z
jakich pobudek Chłop nie może oderwać oczu od Top Model?
Jadąc pewnego dnia z
miasta do domu, Chłopu wykręciła się szyja za wsiową młódką. Pytam: "Co ty
robisz???" A on na to: "A ty wiesz, jak ja dawno nie widziałem
siedemnastki?" No żesz, kurza blada twarz... wrrr...
Zrozumiałam zatem argument
i rozejrzałam się po salonie. Wszystkie szafy i kredensy obłożone tuskulańskim
winem. Wino dojrzewa, nabiera szlachetności, butelki subtelnie łapią kurz, a
etykietki żółkną. No kurde, szkoda otwierać tuskulańskie na szmirowaty program!
-Ale wiesz co?- mówi Chłop- Mamy przecież gotowe do zlania wino
gruszkowe.
-Wino gruszkowe, to
może być niewypał- wyrażam zwątpienie.
-Nic nie szkodzi, jaki
program, takie wino.
Jak postanowiliśmy, tak
zrobiliśmy. Skąd pomysł na gruszkowe wino? Jabłka w tym roku nie obrodziły i
postanowiliśmy przetestować gruszki pod tym kątem. Czytając w internecie opinie
o winie gruszkowym napotkaliśmy na skrajnie różne zdania. Jedni wychwalali je
pod niebiosa (trzeba sprawiedliwie napisać, że mniejszość) inni „psy na
gruszkach wieszali”. I trzeba było posłuchać tych ostatnich.
-I co?- pyta Chłop,
kiedy pochyliłam się nad kieliszkiem.
-Pachnie bardzo ładnie,
ale… - wzięłam łyk i na chwilę zamarłam.- Ma taki dziwny posmak w tle,
jakby, jakby…- szukam odpowiedniego słowa.-Stare skarpety?
-No co ty, skąd stare
skarpety!
Chłop wziął łyk i zrobił minę
nietęgą.
-Zlewamy, czy pędzimy?-pyta
-Dajmy mu szansę i
zlejmy chociaż do dwóch butelek.
Jeśli poczęstuję kogoś tym
winem, to hmmm...może zrozumie aluzję.
Ze zgrozą patrzę na odlany
do dzbanuszka płyn, mający znieczulić nas na finał Top Model.
-Wiesz co?-
zagajam- Może wypij sobie ten CAŁY dzbanuszek, a ja sobie otworzę
mniszkowe?
Nasze tegoroczne wino z mniszka smakuje, jak miód pitny.
-No wiesz co? Jak możesz…!- moja propozycja spotyka się z
oburzeniem.
-Dobrze- poddaję się- Jesteśmy w tym razem, razem
weźmy to na klatę.
Kiedy Chłop odmóżdża się
przy Faktach („bo muszę wiedzieć, co ci bandyci na nas szykują”) i audycjach w
rodzaju Top Model, ja zaprzęgam do roboty swoje rączki i paluszki.
Zrealizowałam już zamówienia na prawie wszystkie obróżki. Nie było tego aż tak dużo, bo raptem cztery
sztuki. Postanowiłam wynagrodzić osoby, które na tyle mi zaufały, że zamówiły
obróżki w ciemno nie mając pojęcia, ile za nie „zaśpiewam”. Wszystkie te osoby
obróżki dostaną w prezencie. Praca przy nich sprawiła mi ogromną przyjemność.
Niestety, nie dostałam nigdzie sprzączek, zatem pozostałam przy klamrach.
Jednej obróżki jeszcze nie pokażę, bo ma być niespodzianką dla właścicieli na "po świętach".
Niestety, chwilowo muszę
zawiesić produkcję, ponieważ wykupiłam wszystkie klamry w powiecie, zakupione
przez internet są beznadziejne, a sprzączek wcale nie mogę dostać. Spróbuję po
Nowym Roku sprowadzić sprzączki. Dam
znać, jak ruszę z produkcją.
Pomiędzy haftami
wyprodukowałam dwie wielkie bomby. Spodobał mi się pomysł śniegowej kuli, która ukrywa
pod warstwą puchu ornament.
Zamiast choinki, podobnie,
jak w zeszłym roku, zrobiłam stroiki, ale tym razem dwa: do salonu i do sypialni.
Za doniczkę, w której tkwi gałąź lilaka, służy mi dużego kalibru łuska.
Stroiki są surowe, ponieważ takie lubię i pasują do wnętrza. Choinkę- jodłę koreańską, mam na zewnątrz przed domem i lada moment ją przystroję.
Postanowiłam też obdarować
pewną osobę, którą życie nie oszczędza, dobrymi aniołami. To oczywiście decoupage.
W
podziękowaniu za liczne inspiracje, za dobre serce i bezinteresowność, do Jagódki z Chaty Magoda powędrowały pirografy.
Moje doroczne hasło: „Są
pierogi, to są święta”, jest wciąż aktualne. W ciągu roku nie robię pierogów,
bo po prostu nie cierpię tej czynności. Uwielbiamy natomiast pierogi. Ja nie
jestem w stanie zjeść gotowych potraw ze sklepu. Nie wiem, z czego to wynika,
czy z delikatnego żołądka, czy po prostu boję się tego, co dodaje się do
gotowców. Zatem muszę liczyć tylko na siebie. No, prawie na siebie. Do wyrabiania
i wałkowania ciasta udało się zagonić Chłopa.
Dwójka asystentów pod jego nogami, trzeci i czwarty pod moimi, poza kadrem, raczej nie przyłożyła łapy do produkcji :-)
70 sztuk powinno wystarczyć dla naszej dwójki na wigilię, tak sądzę :-)
Tą samą metodą powstały uszka do
barszczu. Pierogi są z kapustą i zapuściańskimi kozakami, a uszka z
podgrzybkami zeszłorocznymi, bo w tym roku grzybów, prócz kozaków w rowach, nie
było.
Do wigilii w tym roku,
podobnie, jak w zeszłym, zasiadamy sami. Rodzina z różnych względów, głównie stanu zdrowia, nie może do
nas przyjechać, my nie możemy zostawić zwierząt bez opieki i dojechać do nich do Wrocławia. Zostajemy zatem w swoim wesołym stadzie. Ma to swoje plusy. Nie spędzamy czasu
objadając się przy stole oraz jemy to, na co mamy aktualnie ochotę. Ja na przykład
preferuję na śniadanie sernik, oczywiście własnej roboty.
Przyroda lubi równowagę.
Po gruszkowym, zlaliśmy trzy baniaczki wina gronowego. Jeśli w zeszłym roku
twierdziłam, że gronowe się udało (po dojrzeniu), to nie wiem, jakimi słowami
określić to, co wyszło nam teraz. Stanowi bowiem, nawet młode, niebiańską
ambrozję. Jest rozkosznie słodkie (a nie lubię generalnie słodkich win) i
pioruńsko mocne. Jak w zeszłym roku, po dwóch kieliszkach uwalam się i zalegam
pod płotem, co mogliście zobaczyć w TYM MIEJSCU.
Dziś są Chłopa urodziny.
Kończy 39 lat i wchodzi w czterdziestkę. W przyszłym roku na ten dzień
zapowiadają (kolejny) koniec świata. Ależ będzie miał Chłop fajerwerki na tę okrągłą okazję. :-)
Postanowiłam uwiecznić ten moment, kiedy Chłop ma ostatni raz "trzydziestkę" w kalendarzu. Chciałam napisać, że będzie to pamiątka dla potomności, ale przecież my żadnej potomności nie mamy. Będziemy sobie oglądać to na starość razem z wujkiem Alzheimerem :-)
Zastanawiam się, co mu z tej dzisiejszej okazji zadedykować. Niech by to było coś miłego dla oka. Myślałam, że może "Happy birthday" w wykonaniu Marilyn Monroe, ale uważam, że powinien dostać to, czego
w domu na co dzień nie ma. W słodką idiotkę potrafię zamienić się w każdej
chwili, a z moim śpiewaniem też jest całkiem nieźle. Tu trzeba jakiejś odmiany.
Bozia obdarowała mnie kształtami zgodnymi bardziej z klasycznymi greckimi kanonami, niż z prawdziwymi męskimi upodobaniami. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że połowa populacji starożytnych Greków gustowała w chłopcach, a artyści, to już na bank, to tłumaczy wszystko :-) Mam też niestety (?) nieżyciowe i nienowoczesne poglądy co do plastiku wewnątrz ciała. To takie mało ekologiczne :-)
Mówi
się, że dziewięciu na dziesięć facetów preferuje dziewuchy z wielkimi cycami. Ten
dziesiąty natomiast preferuje pozostałych dziewięciu. Hm...
Chłop zatem tego nie ma,
to niech sobie chociaż popatrzy. Kto wie, czy po czterdziestce jedyną przyjemność nie będzie czerpał z badania prostaty :-)
Ta bajka po czterdziestu latach może wyglądać tak:
Zdjęcie z portalu: www.siliconefree.com
******************************************
Dla wszystkich zaglądających do nas przygotowałam karteczkę z życzeniami, w który wplotłam obrazek zimowego Tuskulum. Tak nasza chatka wygląda dzisiaj, gdyż przez noc obficie napadało śniegu.
I do Siego Roku! Cokolwiek to znaczy :-)



















Doskonale rozumiem Twoja awersję do gotowców ze sklepu, sama mam problem zjeść cokolwiek z naszych marketów z pieczywem włacznie a kto wie czy nawet nie na czele.
OdpowiedzUsuńPierogi wyglądają apetycznie niezwykle, po obrózkę ustawię się w kolejce jak tylko ruszy produkcja, choć ja dla odmiany zapytam o cenę, aczkolwiek nie będzie to wyraz braku zaufania do Ciebie, tylko raczej do stanu mojego konta ;) Chłop, jak na koniec świata, trzyma sie całkiem niezle ;) Pozdrawiam ciepło
Życzenia dla Chłopa! Najlepsze! W takim Towarzystwie to nawet finały "top-model" i wino "skarpetowe" wydają się zupełnie strawne. A bombki - śliczne!
OdpowiedzUsuńCium.
(Dla Ciebie zresztą też najlepsze życzenia z okazji urodzin Chłopa!) :D
Nieodmiennie z przyjemnością (różnego rodzaju ;)) podczytuje Twoje wpisy. Opinię o buldożkach podzielam, może są i sympatyczne, ale jakby taki mnie kiedyś obudził porannym pocałunkiem to uciekłabym z krzykiem ;)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego dla Twego Chłopa. Poza tym Zdrowych i wesołych Świąt dla Was obojga i Waszego zwierzyńca - pomiziaj ode mnie Fionę :)
Pozdrawiam
p.s. W ten przedświąteczny czas zazdroszczę Wam Zapusty z jej "zapuszczonymi", zaśnieżonymi drogami, chętnie bym się zaszyła w jakiejś własnej zapuście :)
Egretta- będzie mi bardzo miło :-) Na pewno jak upoluję sprzączki, zabiorę się do roboty. Muszę trochę pozbierać grosików na realizację projektu mojego muzeum.
OdpowiedzUsuńchłop rzeczywiście, nieźle się trzyma, choć mu ostatnio coś w plecach strzykało. Nie da się oszukać metryki :-(
Go/Rado- Dziękuję i przekażę Chłopu, jak wróci do domu :-) Otworzymy jakieś najbardziej udane winko -)
YarnAndArt- Rzeczywiście, jest cudnie. Teraz wali śniegiem i jest zupełnie bialutko.
Dziękuję za życzenia. Chłop wszystkie odbierze pod wieczór. Na pewno Wasze ciepłe słowa wprawią go w dobry nastrój :-)
:-*
A tak jeszcze a'propos cudnych Twoich obróżek - u naszych wiejsko-rozpuszczonych suń plastikowe klamry rozpięły by się w sekundę. Nie pomyślałaś, by poszperać w szmateksach za jednozłotowymi paskudnymi paskami, z których sprzączki mogłabyś odciąć i wykorzystać?
OdpowiedzUsuńPzdr.
Go i Rado- myślałam, a jakże, ale gdybyście wiedzieli, jak naprawdę ja poza cywilizacją mieszkam... :-) Na pewno przy jakiejś okazji tak zrobię.
OdpowiedzUsuńTe ząbki wystarczy lekko odgiąć (co zrobiłam przy każdej klamrze) i trzymają, jak pijany sołtys krowę :-) Sprawdziłam na mojej Fionie, co się miota niemiłosiernie. Oczywiście, nie wiem, czy nie będą wracać i się rozpinać. Z tego względu nie wzięłam od obdarowanych ani grosza, bo nie wiem, czy bubla nie wyprodukowałam. Z klamrami w każdym razie kończę, chyba, że to będą jakieś "psie firmówki". Albo takie dla alpinistów. Rzecz jest do zbadania.
Kurczę! Riannon - dziękujemy!!!!! Trzęsącymi rączkami założyłam dziewczynkom obróżki i pognałyśmy na spacer. Dumne były tak, że mało nie pękły! Dziękuję dobra kobieto, zdolne ręce masz, serce złote, dowcip wyborny a chłopa w sile wieku - gratuluję! Chłopa pozdrawiamy, Ciebie przytulamy a Wasze pieski miziamy zawzięcie. Obrazek z kózką Maciek porwał do koziarni natychmiast, dobrze, że teraz na zdjęciu mogę sobie obejrzeć szczegóły :)
OdpowiedzUsuńNie produkujemy trunków zatem Wasze zdrowie wypijemy dziś resztkami z piwniczki, co nie znaczy, że uczynimy to bez entuzjazmu.
Dzięki kochana, miłości i zdrowia życzymy Wam na te święta i na wszystkie pozostałe do końca świata dni!Buziaki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Magoda- Super, bardzo się cieszę, że moje robótki przypadły Wam do gustu ;-) Buziaki dla Was i mizianki za uszami dla Dziewczynek :-*
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim przesyłamy Chłopu serdeczne życzenia na ostatnie trzydzieste i zaczątek czterdziestki ( da się to przeżyć, ale bez tuskulańskiego chyba nie razbieriosz...:-))) ). Po drugie - ukłony bijemy dla Twoich zdolnych rąk! Po trzecie muszę się zgodzić z Rado - nasze berny zerwałyby klamry w mig. Po czwarte - zainspirowało mnie gruszkowe wino. Nasz jabcok wyszedł zadziwiająco mocny,ale pachnie ładnie i nieźle się zapowiada.
OdpowiedzUsuńNajlepszego!
Asia i Wojtek
100 lat dla Chłopa!!!
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku,
OdpowiedzUsuńdużo zdrowia i radości
życzy
Ataner i p.
Przekraczanie tych magicznych granic: 30-tka, 40-tka, 50-tka nie jest takie straszne, życie nabiera smaku wraz z wiekiem, wszystkiego dobrego dla małżonka; myślę, że bardzo łagodnie wszedł w czterdziesty rok swego życia, przy tak niebanalnej dziewczynie, jaką jesteś Ty.
OdpowiedzUsuńŻyczę radosnych Świąt, spełnienia Waszych zamierzeń, dużo zdrowia i dobrego w Nowym Roku - pozdrawiam serdecznie.
Smacznych Świąt, niezależnie od wieku (także wieku wina) ;)
OdpowiedzUsuńja nie lubię lampić się na top-model
OdpowiedzUsuńlubię sobie na żywca poświrować
no oczywiście do pewnych granic - rodzinę mam :P
Ela G-P- Dziękujemy i życzymy wzajemnie :-*
OdpowiedzUsuńAdmin R-O- Gdyby mój Chłop świrował sobie na żywca, byłoby mi bardzo przykro :-(
Mimo, że nie mam parcia na ubieranie się wg trendów i w drogie "dizajnerskie" ciuchy, lubię sobie zerknąć od czasu do czasu na programy o modzie, jeśli jednocześnie wiążą się ze sztuką. Czasem włączam sobie "Fashion TV". Tego typu programy i im pokrewne, stanowią dla mnie inspirację. Zazwyczaj wtedy wpadam na jakieś twórcze pomysły. Śledząc "Miami Ink" i LA Ink" wpadłam na pomysł pirografii.
Dobijają mnie natomiast programy typu Top Model, gdzie dwóch zadufanych w sobie pedziów, prowincjonalnych "artystów", ujeżdża sobie na chudych jak szkapy dziewczynach, co odcinek wrzeszcząc, że są grube. Wprawiają tym w kompleksy następne pokolenia nastolatek. Bardzo lubię programy typu "Jak dobrze wyglądać nago", gdzie inny, ale tym razem uroczy pedzio- Gok Wan- pokazuje zagubionym, czy zaniedbanym kobietom, że w każdym wieku i w każdym rozmiarze mogą być piękne i dobrze się czuć w swoim ciele.
Riannon, i prawidłowo, znaczy się, że Chłopa kochasz i walczyłabyś o swoje
OdpowiedzUsuńja gwarantuję, że nie mam intencji zdradzania swojej Kobiety, nie widzę w tym sensu, z resztą, ale udawać mnicha też nie mam zamiaru, pogadać tylko można :>
ale każdy chłop lubi się popatrzeć na cudze dupy i cycki, tak dla sportu, dla samczości - i to nie ma związku z uczuciem do wybranki
więc nie ma strachu, luzik
aha, sorry, miałem zamiar napisać krągłości, talię i piersi zamiast "dupy i cycki"
OdpowiedzUsuńa tak wyszedł ze mnie prosty blokers z Zagłębia, męska świnia
ale na pocieszenie dodam, że świnia rasowa, z ogonkiem z przodu :P
Och jak bym chciała mieć te lata co Twój Chłop :)
OdpowiedzUsuńI z zazdości naleweczki domowej roboty podegustowałam :)no i za zdrowie solenizanta wypiłam, żeby nie było, że taka zazdrosna jestem :)))
Piękne te obróżki, szkoda, że w futerku moich białasów nie byłoby ich widać.
I bombki podziwiam, muszę trochę zgapić i
przy jajkach wykorzystać :)
Tego śniegu to troszkę do nas podesłać, bo leje cały dzionek :(
Życzę Wam spokojnych,radosnych i białych Świąt.
Całusy dla Chłopa :)
Pięknie musi byc teraz w Tusculum,gdy tylko Wy jak Adam i Ewa w raju,śnieg,cisza napewno niebo pełne gwiazd prawdziwe cuda/zazdroszczę/Przesyłam dla symatycznego chłopa wiele radosnych dni w zdrowiu z Tobą przy jego boku,napewno nudy nie zazna.Pozdrawiamy:rajka z córką ,Aleksander i reszta.
OdpowiedzUsuńSto lat dla Chłopa!
OdpowiedzUsuńA święta bez bezpośredniego kontaktu z rodziną...jest nas w okolicy więcej;)
Skype łączy pokolenia:)
Admin R-O- Wprawdzie mieszkam na wsi, ale świni od wieków nie widziałam. Wydaje mi się jednak, że każda jedna, nawet rasowa, ogonek ma z tyłu :-) Zatem nigdy prawdziwą świnia nie będziesz, co najwyżej podróbką :-P
OdpowiedzUsuńWychowałam się w bloku na trzepaku. Słowa tyłek i cycki nie robią na mnie wrażenia :-)
Mirka/Rajka- Dziś obudziłam się i okazało się, że śnieg cały zniknął. Ale i tak jest pięknie bo tu chodzi o stan umysłu i serca, mniej o okoliczności przyrody :-) Bardzo dziękujemy za życzenia.
ZiŁ- Dzięki :-) Niestety, jeszcze nie wszystkie pokolenia. Akurat nasi najbliżsi i to z obu stron, nie mają łączności z internetem. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy jak najrychlejszych świąt we własnej chatce :-)
Wszystkiego najlepszego, zdrowia dla Was i dla psiaków.
OdpowiedzUsuńArtur- Bardzo dziękujemy i życzymy radosnych świąt i udanego przyszłego roku :-)
OdpowiedzUsuńMoc najlepszych życzeń: świątecznych i urodzinowych.
OdpowiedzUsuń"bojs, bojs , bojs Sabrina na golasa :-) "
OdpowiedzUsuńRiannon znowu się obsmarkałam ze śmiechu.Teraz już wiem dlaczego M. się tak śmiał czytając posta.
Ja w związku ze świątecznym zamieszaniem mam tyły w czytaniu,teraz nadrabiam,jem i nadrabiam lekturkę chciałam sprostować :-)
Odnośnie metryki, to lada moment czeka mnie los Krzysia.Stuk, stuk zegar tyka tyku tyk...Latka lecą!
Na wsi macie dobre powietrze, więc Krzyś trzyma się nieźle :-)
Powietrze bez tych całych E- coś tam :-)
Ciekawe jakie nasze wino wyjdzie.Oby nie skarpetkowe...
Choinka i stroiki u Ciebie jak zawsze odlotowe, ale , ale..widzę, ze Picek&Pacek co roku stoi
obok choinki.
Pierogi najlepsze własnej roboty, to nie ulega
dyskusji!Też robię raz w roku, ale jak już robię to prawie z 2 kg mąki: jak szaleć to szaleć :-)
Myślę, ze każdy chłop ogląda się za młodszymi laskami :-)
Niech Sobie patrzą.Tyle mogą..
Zarąbiasty pirograf : ta koza, bo z psiakiem
to znam, bo mam podobny w domu.
Ciekawe jak wyszła obróżka Hmmmm... :-)
Buziaki!
Anula- bardzo dziękujemy i życzymy dużo siły i zdrowia w Nowym Roku :-)
OdpowiedzUsuńZa horyzontem- Cieszę się, że dostarczyłam Wam powodu do obśmiania się. Podczas śmiechu traci się sporo kalorii- to a propos świątecznych potraw :-)
buziaki :-*
Śmiałam się przed Wigilią, przyszłam się pośmiać jeszcze raz, a tu o kaloriach akurat :)
OdpowiedzUsuńMój przyjaciel (wtedy jeszcze w okolicy trzydziestki), zwykł mawiać - no dobra, może mieć nawet 16 lat, byleby młodo wyglądała!
A my, laski w jego wieku, byłyśmy oburzone!
Riannon, niech Wam się szczęści, w domu i zagrodzie! Wszystkiego najlepszego w poświątecznym czasie!
M.- Bardzo dziękujemy, przesyłamy gorące pozdrowienia :-*
OdpowiedzUsuńHehehe!!! Dobre, szczerze sie usmialam!
OdpowiedzUsuńMam taka-nie napisze "kolezanka", bo sobie nie zasluzyla-znajoma, ktora z a w s z e czestuje najgorsza nalewka. Malo tego, perfidnie dolewam przed przyjsciem spirytus, a im nalewka podlejsza, tym czesciej przychodzi, czyli jednym slowem, uwazaj:))) Albo odsprzedaj mi butelke gruszkowego, to bede miala swiety spokoj raz na zawsze, bo szczerze baby nie lubie...
Pozdrow Chlopa i slowo daje, po ciemnej stronie mocy nie jest najgorzej:)
Do siego roku:)